Sean Davidson

Św. Maria Magdalena. Zwiastunka miłości eucharystycznej.

                        Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni

Błogosławieni to ci, którzy doświadczają szczerego smutku z powodu własnego przewinienia. Często mając świadomość wplątania się w niewolę grzechu, łzy bywają pierwszym widocznym sygnałem chęci zmiany i drogą do nawrócenia. Odczuwając ból serca i smutek, człowiek odkrywa, że sam nie potrafi wyjść ze swojej sytuacji zła. Czyni go to bezbronnym wobec łaski przyjęcia lub odrzucenia. Jezus do osób płaczących odnosi się zawsze z wielkim szacunkiem, delikatnością i miłością, wielokrotnie objawia swoje współczucie i wzruszenie. Lituje się nad wszystkimi, którzy cierpią. Właśnie tego miłosierdzia doświadczyła Maria Magdalena.

  O Marii z Magdali, małej wioski nieopodal Jeziora Genezaret, wspominają w Nowym Testamencie wszyscy ewangeliści. Należała do najbliższego kręgu uczniów Jezusa, a jej oddanie i bezgraniczna miłość do Niego zrodziła się z otrzymanego daru łaski i przebaczenia za swoje grzechy, dzięki czemu zupełnie odmieniła swoje życie. Po cudownej pomocy ze strony Jezusa  odwdzięczyła się Mu i wraz z innymi niewiastami towarzyszyła w apostolskich wędrówkach, troszcząc się o Niego i ludzi podążających za Nim, dlatego często nazywano ją Apostołką Apostołów. Uznawana jest również za patronkę adoracji Najświętszego Sakramentu.

Św. Łukasz pisze tak: „Następnie wędrował (Jezus) przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o Królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości. Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im obsługiwały ze swego mienia” (Łk 8,2-3). Po raz kolejny znajdujemy wzmianki o Świętej z okazji męki i śmierci Pana Jezusa: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” (J 19,25); „A Maria Magdalena i Maria, Matka Jezusa, przyglądały się, gdzie Go złożono” (Mk 15,47); „Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu” (Mt 27,61).

Była pierwszą osobą, która zobaczyła Zmartwychwstałego Chrystusa. W Ewangelii św. Jana czytamy: „Maria Magdalena stała na zewnątrz grobu i płakała. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: Niewiasto! Czemu płaczesz? Odpowiedziała im: Zabrano Pana mego, a nie wiem, gdzie Go położyli. A gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, a nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł jej Jezus: Niewiasto! Czemu płaczesz? Kogo szukasz? Ona, mniemając, że to jest ogrodnik, rzekła do Niego: Panie! Jeśli ty go wziąłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go wezmę. Rzekł jej Jezus: Mario! Ona obróciwszy się, rzekła Mu po hebrajsku: Rabbuni! Co znaczy: Nauczycielu! Rzekł jej Jezus: Nie dotykaj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do Ojca; ale idź do braci moich i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. I poszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom, że widziała Pana i co jej powiedział” (J 20:11-18).

            Kult św. Marii Magdaleny jest powszechny w Kościele na całym świecie, od Wschodu do Zachodu. Ma liczne sanktuaria, do których od wieków podążają pielgrzymi, jest patronką zakonów kobiecych. W Polsce również jest to jedno z najczęściej spotykanych imion. W ikonografii św. Maria Magdalena ukazywana jest w długiej szacie z nakrytą głową, w bogatym książęcym wschodnim stroju lub jako pokutnica, której ciało osłaniają długie włosy. Jej atrybutami są: dyscyplina, instrumenty muzyczne, krucyfiks, księga – znak jej misyjnej działalności, naczynie z olejkiem, kadzielnica, gałązka palmowa, czaszka, włosiennica, zwierciadło.

O św. Marii Magdalenie można znaleźć wiele interesujących filmów i publikacji. Była jedną z najbardziej znanych i inspirujących postaci kobiecych wśród świętych. Książka pt. Św. Maria Magdalena. Zwiastunka miłości eucharystycznej autorstwa Seana Davidsona jest ciekawym połączeniem jej życia z naukami Jezusa. Autor omawiając w poszczególnych rozdziałach działalność Apostołki i wzorując się na postawie Marii Magdaleny, pozwala nie tylko poczuć jej wewnętrzną przemianę, ale równocześnie zrozumieć też siebie.

Książka stanowi świadectwo nieskończonego miłosierdzia Chrystusa, a sam tekst nawiązujący do tajemnicy Najświętszego Sakramentu, pozostaje w swojej treści zawsze aktualny.

Maria Magdalena zupełnie zaufała Jezusowi, dlatego należy się uczyć tej wrażliwości i podobnie jak ona  spróbować odmienić własne życie. Warte podkreślenia jest, że książka nie jest trudną i niezrozumiałą teologiczną analizą biblijną. Autor w swoich krótkich medytacjach i rozważaniach wykorzystał fragmenty Pisma Świętego, a dla lepszego zrozumienia zastosował chronologiczny porządek.  Układ ten nie tylko pokazuje czytelnikowi drogę do Boga, ale też ilustruje doskonały obraz kobiety, jej miłość i oddanie do Chrystusa, objawiające się podczas Jego nauczania.

            Ksiądz Sean Davidson należy do zgromadzenia Misjonarzy Najświętszej Eucharystii, założonego w 2007 roku z inicjatywy biskupa Dominique’a Reya i ojca Floriana Racine’a w południowej Francji. Formację kapłańską rozpoczął w 2004 roku. Pięć lat później ukończył studia formacyjne na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, a w 2011 roku przyjął święcenia kapłańskie, by wkrótce potem rozpocząć posługę duszpasterską we francuskiej diecezji Fréjus-Tulon. W swojej pracy misjonarskiej podróżuje głownie po Europie i Stanach Zjednoczonych, propagując nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu, organizując rekolekcje i wykłady tematyczne.

                                                                            opr. Lucyna Czubernat

Nasz Wielki Patron, Święta Jadwiga Królowa

Święta Jadwiga Królowa. Historia życia, dokonania, kult, modlitwy

Przeżywaliśmy niedawno w sposób wyjątkowy uroczystość upamiętniającą patronkę naszej świątyni. Kontynuując rozważania na temat św. Jadwigi Królowej, pragnę przypomnieć jeszcze raz jej postać. Patronka polityków i ludzi zajmujących się sprawami publicznymi, studentów, matek w połogu, ruchów religijnych i liturgicznej posługi dziewcząt, wzbudza niezmienne zainteresowanie. Świadczą o tym liczne parafie i placówki oświatowe, które przyjmują św. Jadwigę za swoją patronkę.

Jadwiga była najmłodszą córką króla Węgier i Polski, Ludwika Andegaweńskiego oraz księżniczki bośniackiej, Elżbiety. Data jej narodzin nie jest dokładnie znana, ale przyjmuje się, że nastąpiło to 18 lutego 1374 roku. Z ogólnie panującym wśród rodów królewskich zwyczajem, głównie z powodów politycznych, w wieku czterech lat została połączona tzw. „ślubem warunkowym” z ośmioletnim Wilhelmem Habsburgiem, księciem austriackim. Fakt ten był przymierzem zawartym przez Ludwika Węgierskiego oraz księcia Austrii Leopolda III i miał być gwarancją połączenia dwóch mocarstw. Jadwiga została wysłana do Wiednia, jednak z powodu nieoczekiwanej śmierci Katarzyny (starszej siostry), Ludwik nakazał jej powrócić do stolicy. To właśnie z woli ojca Jadwiga miała zostać królową Węgier, a jej druga siostra Maria – królową Polski.

Śmierć króla pokrzyżowała wszelkie plany. Węgrzy ogłosili, że na tronie usiądzie Maria, natomiast Polacy zaprosili na swój tron młodziutką Jadwigę. Została koronowana 16 października 1384 r., a sama uroczystość odbyła się w katedrze na Wawelu. W ceremonii obok arcybiskupa gnieźnieńskiego brało udział liczne grono biskupów. Prawdopodobnie już podczas koronacji, w której uczestniczyli delegaci litewscy, podjęto rozmowy o możliwości unii Polski z Litwą. Aby zrealizować ten plan, konieczny był ślub Jadwigi z księciem litewskim. Dlatego już w styczniu, do Krakowa przybyli posłowie wielkiego księcia Litwy, Jagiełły, z prośbą o rękę królowej. Nie spotkało się to z aprobatą Jadwigi, która szczerze pokochała Wilhelma, a z którym była związana jako dziecko. Pragnęła opuścić Wawel, jednak biskupi krakowscy i panowie zdołali przekonać religijną królową, że swoją osobistą ofiarą przysporzy wiele chwały Bożej, bo obietnicą ochrzczenia Litwy związał się Jagiełło. Ten argument przekonał Jadwigę, i ceremonia zaślubin, poprzedzona chrztem Władysława Jagiełły odbyła się 18 lutego, a jego koronacja nastąpiła 4 marca 1386 roku.

Pomimo koronacji, pozycja Jadwigi była silniejsza niż jej męża. Świadczy o tym fakt, że właśnie ją polscy panowie zdołali przekonać, aby stanęła na czele wojsk i na nowo przyłączyła Ruś do Polski, którą oderwano od Korony w czasie panowania Ludwika Węgierskiego. Przywrócenie Rusi pod panowanie Korony Polskiej znajdowało uzasadnienie w prawach Jadwigi do tej ziemi, które nadał jeszcze jej ojciec. Wyprawa skończyła się sukcesem, Ruś uznała zwierzchność Korony Polskiej, podobnie jak sąsiadująca z nią Wołoszczyzna. W ten sposób Polska rozciągnęła swoje wpływy aż do wybrzeża Morza Czarnego.

Jadwiga od najmłodszych lat wykazywała się niezwykłą inteligencją. Jako dziecko pozwoliła, aby w jej imieniu rządzili wytrawni i oddani doradcy, a po ślubie z Władysławem, aktywnie współrządziła Koroną, mając na celu dobro narodu polskiego. Traktowana była z wielką czcią i szacunkiem, serca poddanych pozyskiwała naturalną szczerością i dobrocią. Fundowała klasztory, współfinansowała budowy kościołów, wyposażała je. Pomagała biedakom, wspomagała potrzebujących, wspierała naukę. Dzięki jej osobistemu wstawiennictwu i finansowemu wsparciu (oddała własne insygnia królewskie i klejnoty) odnowiona została Akademia Krakowska, założona jeszcze przez Kazimierza Wielkiego w 1364 roku. Powstał wówczas dział teologiczny, a sama Akademia zyskała status uniwersytetu.

Małżonkowie pragnęli potomka, dlatego tak długo oczekiwana wiadomość o dziecku, została przyjęta z wielką radością. Dnia 22 marca 1399 r. przyszła na świat dziewczynka, której nadano imię Elżbieta Bonifacja, na cześć matki Jadwigi i ówczesnego papieża. Jednak po trzech tygodniach Elżbieta zmarła, a niebawem również królowa. Jej nieoczekiwana śmierć, w dniu 17 lipca 1399 r. okryła głęboką żałobą cały naród. Opłakiwana przez wszystkich, została pochowana w podziemiach katedry krakowskiej na Wawelu.

Zostawiła po sobie wdzięczną pamięć, a krótko po śmierci zaczęto uważać ją za świętą. Starania o kanonizację trwały wiele lat. Miały na to wpływ sytuacje polityczne, walki, liczne wojny, wewnętrzne zamieszki, wreszcie trudny czas zaborów. Dopiero w XX w. starania o beatyfikację Jadwigi podjęli się na nowo arcybiskup krakowski Adam Stefan Sapiecha i kard. Karol Wojtyła.

Podczas pierwszej wizyty w Polsce w 1979 r. Karol Wojtyła jako papież Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Jadwigi. Relikwie błogosławionej uroczyście złożono na ołtarzu Jezusa Ukrzyżowanego w katedrze na Wawelu. W 1996 r. został ogłoszony dekret o heroiczności cnót Jadwigi, w którym napisano: Kobietą dla Kościoła i Ojczyzny najbardziej zasłużoną była bł. Jadwiga, królowa Polski, która sprawiedliwością i troskliwą miłością rządziła swoim narodem, popierała rozszerzenie wiary i kultury chrześcijańskiej […], a w kolejnym roku, podczas mszy św. na krakowskich Błoniach (8 czerwca 1997 r.) Jan Paweł II kanonizował królową Jadwigę.   

Wiele książek, artykułów, publikacji poświęconych jest św. Jadwidze. Czytając je można poznać szczegóły z jej życia i pogłębić swoje wiadomości o tej niezwykłej świętej osobie. Jedną z nich jest książka z serii NASZ WIELKI PATRON pt. „Święta Jadwiga Królowa. Historia życia, dokonania, kult, modlitwy” autorstwa Marka Balona. Starannie wydana publikacja składa się z dwóch części. Pierwsza z nich zatytułowana KRÓLOWA POLSKI omawia życie Jadwigi od narodzin do śmierci. To tutaj czytelnik dowie się, jakich wyborów, często trudnych, musiała ona dokonywać. Również w tym rozdziale, omówione zostały losy kanonizacji i rozwijający się kult św. Jadwigi Królowej. Dla zainteresowanych słowami modlitw do św. Jadwigi, które mogą pomóc w życiowych problemach przeznaczona jest część druga publikacji. Książka dodatkowo jest wzbogacona fragmentami homilii Jana Pawła II, w których papież nawiązuje do różnych etapów jej życia. Jadwiga pomimo swojego krótkiego życia, jest przedstawiona jako niezwykle taktowna i mądra kobieta, szanowany i podziwiany władca, doskonały polityk oraz dyplomata.   

opr. Lucyna Czubernat             

„Sprawa Chrystusa. Najważniejsze śledztwo dziennikarskie w dziejach”

Lee Strobel: „Sprawa Chrystusa. Najważniejsze śledztwo dziennikarskie w dziejach”

W Chrystusie znajduje człowiek swoją wielkość i godność, wartość swego człowieczeństwa i sens istnienia w świecie, bez Chrystusa człowiek nie może zrozumieć siebie do końca. Pismo Święte to źródło Prawdy objawionej, ono ułatwi wniknąć w głębię Odkupienia i otworzyć się na tajemnicę Chrystusa. Słowo Boże kształtuje nasze życie i postępowanie, abyśmy jak Apostołowie stawali się głosicielami i świadkami Dobrej Nowiny (Jan Paweł II).

Lee Strobel, znany dziennikarz śledczy Chicago Tribune i autor książki: „Sprawa Chrystusa. Najważniejsze śledztwo dziennikarskie w dziejach”, podejmuje prywatne dochodzenie w sprawie prawdziwości zmartwychwstania Jezusa. Na samym początku podkreśla, że od najmłodszych lat miał krytyczne nastawienie do Kościoła, chrześcijaństwa i wiary, a wręcz określał siebie jako ateistę. Uważał iż boskość Jezusa to tylko urojenie zabobonnych ludzi. Tłumaczył, że jako dziennikarz był pewien, że istnieje wiele wiarygodnych dowodów na to, by uznać Boga za wytwór pobożnych życzeń, starożytnej mitologii czy prymitywnych przesądów.

Dlatego, kiedy jego  żona została chrześcijanką, jak sam przyznaje, obawiał się zmian, które mogły nastąpić w jego otoczeniu. Był przekonany, że współmałżonka stanie się nudnym i pruderyjnym fanatykiem, oddanym działalności sprzecznej z dotychczasowym życiem. Kiedy jednak pomimo wcześniejszego uprzedzenia zauważył w niej subtelną zmianę, widoczną w życiowej postawie, mentalności i charakterze, nie potrafił ukryć zdumienia obserwując jej zachowanie.

Zaintrygowany tą przemianą, postanowił w sposób rzetelny, przy użyciu własnej wiedzy i doświadczenia, przeprowadzić dochodzenie w sprawie chrześcijaństwa. Dziennikarstwo śledcze wyrobiło w nim potrzebę poszukiwania faktów w sposób racjonalny, a także pewne nawyki i zawodową dociekliwość, dlatego postanowił wyjaśnić, co powoduje wśród chrześcijan tak zauważalną przemianę duchową.

Swoją pracę rozpoczął od zapoznania się z tematem i od gruntownego zebrania materiału, czytania Pisma Świętego i książek związanych z religią chrześcijańską, rozmów z ekspertami, zagłębiania się w archeologię i studiowania starożytnej literatury. Analizie zostały poddane przechowywane w archiwach dokumenty historyczne, naukowe, filozoficzne i psychologiczne. Dążąc do prawdy o istnieniu i nauczaniu Jezusa, Strobel swoje działania prowadził skrupulatnie i uczciwie, zgodnie ze sztuką dziennikarską. Wykorzystując te same metody, które używał przy tworzeniu swoich najważniejszych reportaży, umiejętnie  gromadził mnóstwo dowodów mogących potwierdzić tę tezę.

Publikacja to czternaście wywiadów z niekwestionowanymi autorytetami w dziedzinie chrześcijaństwa i teologii, naukowcami otwartymi, szczerymi, którzy nie obawiali się trudnych i dociekliwych pytań, nawet tych najbardziej pełnych sceptycyzmu. Pierwszym rozmówcą dziennikarza był prof. Craig Blomberg, autor m.in. „Historycznej wiarygodności Ewangelii”.

Jest to czołowy badacz biografii Jezusa i autentyczności słów przekazanych przez czterech ewangelistów: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Blomberg podczas spotkania z ogromnych przekonaniem twierdził, uzasadniając to swoimi badaniami, że przekaz zawarty w Biblii jest prawdziwy, a ewangeliści to ludzie prawi. Zwrócił uwagę, że głosili oni naukę Jezusa pomimo groźby cierpienia i śmierci, co świadczy o miłości i oddaniu swojemu nauczycielowi. Kolejnym uczonym, do którego zwrócił się autor z prośbą o rozmowę, był prof. Bruce M. Metzger. Jego dzieła, dotyczące przede wszystkim wnikliwej analizy tekstów Nowego Testamentu, są na listach lektur obowiązkowych w uniwersytetach i seminariach duchownych całego świata. Dokładnie i wnikliwie objaśniał i uzasadniał, że treści zawarte w Nowym Testamencie zostały przekazane w sposób rzetelny i przemyślany. Wspomniał również, że dzięki badaniom nad treścią Ewangelii, sam lepiej zrozumiał kulturowy i historyczny kontekst związany z Jezusem i osobiście doznał wzbogacenia życia duchowego.

Rozmowy z kolejnymi uczonymi systematyczne rozwiewały wątpliwości dziennikarza, pokazując coraz bardziej wiarygodny obraz biblijnego świata. Duchowa podróż dziennikarza trwała prawie dwa lata. Lee Strobel analizował poznaną historię, zagłębiał się w archeologię, a także nie obawiał się zadawać wielu nurtujących go pytań. Autor z zawodową precyzją rozpracowywał każdą odpowiedź, zachowując przy tym otwarty umysł. Ostatecznie dowiódł, że Ewangelie to nie religijne teksty propagandowe, ale naoczne świadectwa o wysokiej wiarygodności. Przekonał się, że ewangeliści pragnęli opisać prawdę, a sami cechowali się niezwykła uczciwością, nie unikali trudnych faktów i nie koloryzowali wydarzeń pod wpływem własnych uprzedzeń.

Dziennikarski sceptycyzm wobec tego, co nadprzyrodzone, stopił się w świetle niepodważalnych dowodów istnienia Jezusa. Ateizm autora załamał się pod ciężarem poznanej historycznej prawdy, a w rezultacie dokonał całkowitej zmiany w swoim postrzeganiu wiary. Zupełnie zmieniły się jego priorytety, wartości i cechy charakteru. Jak sam pisze, przekroczył próg nowego doświadczenia, stał się kimś innym: dzieckiem Boga, na zawsze przyjętym do Jego rodziny poprzez prawdziwego zmartwychwstałego Jezusa. Jeżeli On powstał z martwych, to nadal żyje i można z Nim nawiązać osobistą relację, a Jego Boża moc może człowieka prowadzić, przemieniać i wspierać, a także podnosić na duchu w świecie skażonym grzechem.

 Opr. Lucyna Czubernat

„SNY KSIĘDZA BOSKO”

SNY KSIĘDZA BOSKO pod redakcją Pietro Zerbino

            Święci w Kościele katolickim mają niezwykłą rolę do spełnienia. Są oni żywym przykładem, jak pomimo przeciwności świata zewnętrznego można kroczyć właściwą drogą, kierując się ku Bogu.        Ich misją było i jest wskazywanie ludziom zagubionym i błądzącym właściwej ścieżki, a także pomoc w zrozumieniu siebie oraz odnalezieniu wartości i sensu istnienia w świecie pełnym zagrożeń. Patroni są oparciem dla wielu z nas, a dzięki ich wstawiennictwu każdy może być bliżej Boga. Są także inspiracją – uczą poznawać życie, zrozumieć siebie i odnaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania.

            Ksiądz Jan Bosko, założyciel Zgromadzenia Salezjańskiego, był postacią niezwykłą. Żył i działał w XIX wieku, urodził się 16 sierpnia 1815 r. we włoskim Becchi, miejscu leżącym nieopodal Turynu. Kiedy miał dwa lata, zmarł mu ojciec, a wychowaniem małego Jana zajęła się jego matka – Małgorzata. Po zakończeniu edukacji w szkole powszechnej i szkole średniej został przyjęty do seminarium duchownego, w którym pod kierunkiem wychowawcy i spowiednika Józefa Cafasso doskonalił swoją wiarę. W 1941 r. przyjął święcenia kapłańskie.

            Przypadek sprawił, że na swej drodze spotkał opuszczonego materialnie i moralnie 15-letniego osieroconego młodzieńca. Kierując się współczuciem otoczył go opieką. Potem pojawili się kolejni młodzi ludzie, którzy gromadzili się wokół charyzmatycznego duchownego.

            W taki oto sposób spełniło się pierwsze senne proroctwo, którego doświadczył mając dziewięć lat. Wtedy to Pan Bóg podczas snu objawił mu jego przyszłą misję. Był to początek jego kapłańskiego posłannictwa, polegającego na gromadzeniu wokół siebie samotnej i zagubionej młodzieży, pomagając jej w nauce, ucząc prawd wiary, a także zapewniając odpowiednie wykształcenie i pomoc.

            Działalność edukacyjna wymagała odpowiedniego zaplecza materialnego. Ponieważ był człowiekiem pełnym uporu i determinacji, pukał do wielu drzwi szukając finansowego wsparcia dla swojego zgromadzenia. Podopiecznych było coraz więcej, dlatego założył dwie rodziny zakonne: Pobożne Towarzystwo św. Franciszka Salezego dla młodzieży męskiej oraz Zgromadzenie Córek Maryi Wspomożycielki Wiernych dla dziewcząt. W przebywających tam swoich podopiecznych widział kadrę elity katolickiej, potrzebnej do wypełnienia jego apostolstwa.

            Postać księdza Bosko łączona jest nierozerwalnie z wizjonerskimi snami, które regularnie pojawiały się przyszłemu świętemu. Widział w nich nie tylko swoją przyszłość, ale też demony, zagrożenia i zasadzki świata, rzeczy i sytuacje niespodziewane, nieprzewidywalne.

            Sny były jednak również pełne nadziei i wskazówek w drodze ku zbawieniu, co powtarzała ukazująca się postać Matki Bożej. Opowiadając swoje przeżycia przyszły święty podkreślał znaczenie sakramentów jako skutecznych narzędzi, dzięki którym Jezus za pośrednictwem kapłana wprowadza ludzi na drogę dobra, która często nie jest łatwa i wygodna.

             On sam z początku miał wątpliwości i obawiał się, że sny były tylko figlami wyobraźni, z czego zwierzył się swojemu spowiednikowi. Józef Cafasso odpowiedział mu wówczas: „Krocz dalej w pewności sumienia, przywiązując wagę do tych snów, bo moim zdaniem obróci się to na chwałę Boga i dobro dusz”.

            Ksiądz Bosko posiadał rzadki dar przenikania dusz i czytania w sercach. Podkreślał, że spowiedź i Eucharystia są odpowiednim drogowskazem do osiągnięcia Łaski Bożej, a ci, którzy mówią, że chcą poczekać na uporządkowanie spraw swego sumienia aż się zestarzeją, tylko się oszukują.          

           Senne wizje były zapowiedzią ważnych wydarzeń i proroctw dotyczących aktualnej sytuacji politycznej, ale koncentrowały się także wokół Oratorium i jego wychowanków. To właśnie oni skrupulatnie spisywali komentarze swojego przewodnika, notując wszystkie objawienia, o których opowiadał ich wychowawca. O wyjątkowości tych snów świadczyła logika przekazywanych przez Boga słów. Obrazy następujące po sobie tworzyły spójną całość, dlatego uczniowie z tak wielkim zainteresowaniem ich słuchali.

            Zbiór przepowiedni sennych zawartych w książce „Sny księdza Bosko” nie jest pełny i nie ma charakteru dzieła naukowego opracowania. Jej celem jest przybliżenie oryginalnego charyzmatu, jakim został obdarzony Jan Bosko i pomoc odnowienia w człowieku miłości i radości.  

            Jan Bosko wyróżniał się jako jeden z największych w dziejach Kościoła pedagogów, który zostawił po sobie nowe metody wychowawcze. Ale co najdziwniejsze u tego kapłana, obdarzony przez Opatrzność tak rozlicznymi przywilejami natury i łaski, do końca pozostał skromny i pokorny. 

 Opr. Lucyna Czubernat

JOACHIM BADENI OP, MISTYKA CODZIENNOŚCI

JOACHIM BADENI OP, MISTYKA CODZIENNOŚCI

                Kazimierz Stanisław hrabia Badeni herbu Bończa, znany polski prezbiter rzymskokatolicki o arystokratycznym pochodzeniu, dominikanin, rekolekcjonista, mistyk i autor wielu cenionych książek.  Urodził się w Brukseli w 1912 r. W roku 1943 wstąpił do seminarium duchownego w Anglii, rok później do nowicjatu dominikanów w Hawkesyard. 16 sierpnia 1945 przyjął imię Joachim. Od 1947 mieszkał w Polsce, gdzie odbył studia teologiczne, następnie przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Stanisława Rosponda. Był duszpasterzem akademickim w Poznaniu, Wrocławiu i Krakowie. Współtworzył „Beczkę” i był duchowym opiekunem rodzącego się w Polsce Ruchu Odnowy w Duchu Świętym. Wśród jego zainteresowań były m.in. buddyzm zen, do którego nawiązuje w książce, psychologia głębi Junga, nauka Mistrza Eckharta i twórczość Tolkiena, autora literatury fantasy.

 Po 1990 roku zaczęły pojawiać się na rynku wydawniczym jego dzieła zawierające wspomnienia, dotyczące spraw teologicznych egzystencjonalnych. Należy zaznaczyć, że żadnej nie napisał sam, były efektem licznych rozmów i wywiadów, jakie z nim przeprowadzano. Najnowsza książka, to zbiór dotychczas niepublikowanych tekstów charakteryzujących się, podobnie jak pozostałe wielką mądrością i łagodnym poczuciem humoru, w której wskazuje drogę do poszukiwania Boga.

Czy modlimy się? Czy jeszcze się modlimy? Wszyscy się spieszą, są zagubieni, jest tyle ważnych spraw do załatwienia, tyle rzeczy do zrobienia. I nie ma czasu na chwilę skupienia. Czy doświadczenia religijne, mistyka spotkania z Bogiem to tylko puste hasła, z którymi skutecznie rozprawia się współczesna psychologia i nauki ścisłe?

Pyta czytelnika o sens życia, odwołując się do własnych wieloletnich doświadczeń i obserwacji. Mistyka codzienności się z dziesięciu rozdziałów, w których w sposób zrozumiały zawarte są prawdy nakłaniające do spojrzenia w głąb siebie i uchwycenie rzeczy takimi jakimi są. Dominikanin wnika w sens modlitwy i jej oddziaływanie na człowieka, podobnie jak Pismo św., które jest źródłem Prawdy objawionej, będącej odbiciem prawdy o człowieku. Zaznacza, że modlitewne przeżywanie świata jest największą potrzebą w życiu każdego chrześcijanina, szczególnie w czasach obecnych, gdy tak wyraźnie zauważalna jest niechęć do tej formy jedności z Jezusem.

Modlitwa powoduje odkrycie tajemnic, przebudzenie świadomości, prowadzi do prawdziwej jedności z Bogiem, spojrzenie w jej głębię prowadzi do wewnętrznego dojrzewania, zrozumienia że nie jest to martwy nic nie znaczący wzór, lecz coś uchwytnego i wyrażalnego. Dzięki modlitwie zostaje osiągnięty wewnętrzny spokój płynący z osobistego kontaktu ze Stwórcą. Ojciec Joachim ma świadomość, że jest to trudne z powodu bogactwa i różnorodności współczesnego świata, który nie sprzyja skupieniu. Postęp i nowoczesność zachwyca współczesnego katolika, ale jednocześnie powoduje w nim utratę równowagi i świadomości w dążeniu do nieśmiertelności. „Każdy kto żyje i wierzy we Mnie nie umrze na wieki” (J.11,26).

Pismo św. będące tajemnicą miłości Ojca, również pomaga w zrozumieniu samego siebie. Treść zawarta w Biblii jest Światłem, Energią, Źródłem wskazuje drogę do doskonałości, do bliskości z Bogiem, do umacniania własnej wiary. Zagubiony człowiek znajdzie w nim drogowskaz: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”, tylko musi się on sam nauczyć się słuchać i rozumieć, aby przeżyć rzeczywistość w sposób świadomy, szukając własnego prawdziwego „ja” zgodnego nauczaniem Jezusa.

Zachwycające i zdumiewające jest, jak podkreśla duszpasterz, że w Biblii znajdują się przykłady dotyczące ludzi zwykłych, trzeźwo myślących i praktycznych, często okrutnych. Nie zachowują się oni w sposób egzaltowany czy uciekający od ziemskich rzeczywistości, ale próbują zmierzyć się z przeciwnościami. W ich działaniu jest zgodność między życiem i przekonaniem, myślą i czynem, co warunkuje wolność.

 Autor w swoich mądrych słowach przestrzega przed własną interpretacją Pisma św. wyborem jednego, a odrzuceniem drugiego według wygodnego dla siebie kryterium. Bóg pragnie spotkania z człowiekiem, szuka sposobu spotkania się z nim,  ale wymaga od niego cierpliwości i wysiłku, walki ze słabościami i uprzedzeniami, a także osobistego zaangażowania. Słowa Boga są Światłem rozjaśniającym ciemności, wskazują co złe, odcięte od Boga. Ćwiczenia duchowe dają zdolność słyszenia Stwórcy, świadomość Jego istnienia, Jego obecności w świecie pełnym zagrożeń, w którym widoczny jest kryzys wiary, wyprowadza z tego co ciasne i zamknięte w świat dobroci, prawdy oraz wewnętrznego wyzwolenia.

 „Mistyka codzienności” to doskonała lektura przedstawiająca osobiste wizje duchowego życia, w której poznajemy drogę do wewnętrznego poszukiwania. Jest przewodnikiem dla tych, którzy nieustannie pytają o Boga i szukają sensu własnego życia.

         Opr. Lucyna Czubernat

Jezu, Ty się tym zajmij!

Jeśli ludzie źle o mnie myślą i są do mnie nieprzychylnie nastawieni, nie będę się martwić, patrzę na nich jak na Twoje małe stworzenia, i mówię do Ciebie, mój Boże, „Jesteś dla mnie wszystkim, chcę się podobać tylko Tobie” (o. Dolindo)

Ojciec Dolindo Ruotolo, kapłan przez całe swoje życie wierny Kościołowi. Posiadał nieprawdopodobny dar wnikania w duszę człowieka. Niezwykle dyskretny i pokorny, zwany ambasadorem Chrystusa. Podjął się heroicznej walki o autentyczność przesłania ewangelicznego i zespojenia jej z życiem.

Droga ks. Dolindo już od kołyski była naznaczona cierpieniem. Urodził się 6 października 1886 roku. Był piątym z jedenaściorga rodzeństwa dzieckiem Rafaela, inżyniera i profesora matematyki oraz Sylvi z domu Valle, pochodzącej z neapolitańskiej arystokracji. Ascetyczne życie rodziny, narzucone przez ojca było bardzo ubogie. Dochodziła do tego agresja, zarówno w stosunku do żony, jak i dzieci. Wczesne lata to pasmo cierpień. Dolindo był wątłego zdrowia, a okrucieństwo i brutalność w domu rodzinnym spowodowało opóźnienie w rozwoju chłopca. Konsekwencją było obniżenie własnej wartości i liczne kompleksy, które miały negatywny wpływ na jego edukację.

Jednak poddawał się tym poczynaniom bez cienia skargi, znosił to z wielką pokorą. Jako jedenastoletni chłopiec coraz bardziej uświadamiał sobie znaczenie wiary i przeżywał ją coraz mocniej. Już wówczas nosił w sercu pragnienie podobania się Jezusowi.

W wyniku wielu okoliczności w 1896 roku Sylvia postanawia odejść od znęcającego się nad nią i ich dziećmi męża. Przeprowadza się do swojego brata Aristide. Decyzją matki, Dolindo i jego brat Elio trafiają do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy w Neapolu. Chciała, aby chłopcy ukończyli college i zostali księżmi diecezjalnymi. Obaj nie przyjęli tej wiadomości z entuzjazmem.

W 1901 roku Dolindo składa śluby we Wspólnocie Misjonarzy, w zgromadzeniu z obowiązkiem ewangelizowania ubogich. Po święceniach kapłańskich w 1905 roku został mianowany wykładowcą śpiewu gregoriańskiego oraz opiekunem kleryków w Szkole Apostolskiej. Rok później na polecenie przełożonych wyjeżdża do Taranto w charakterze ojca duchownego tamtejszego seminarium, a następnie do Molfetty w prowincji Bari. Czas tam spędzony był zdecydowanie okresem duchowej głębi.

Za przyczyną Serafiny Gentile, pielęgniarki z Sycylii, która jak twierdzi miała objawienia, o. Dolindo zostaje w wyniku fałszywych doniesień podejrzany o rozpowszechnianie herezji. Jest dyskredytowany, poniżany, ale się nie broni, oddając się Jezusowi. Przyjmuje z pokorą każde upokorzenie, doświadcza pustki i pychy ludzkiej. Był zmuszony do stawienia się w Świętym Oficjum.

Nie dano mu jednak szansy obrony, został zawieszony z wykonywania posługi kapłańskiej. Było to dla niego duchowym cierpieniem. On, który nie widział życia poza kapłaństwem poddał się woli przełożonych i przyjął to jako wolę Bożą. Modląc się oddawał swój trud Panu Bogu. W 1937 roku, po licznych wstawiennictwach pozwolono mu powrócić do posługi w Neapolu.

Ostatnie dziesięć lat swojego życia, pomimo częściowego paraliżu, nadal był widoczny na ulicach miasta. Poruszał się trudnością, ale wszyscy go pamiętali, jak w zgarbiony w czarnym płaszczu, przesuwał się powoli w rytm odmawianego Różańca. Swoje życie pomimo wielu, cierpień, upokorzeń trudnych dziś do wyjaśnienia, kochał ludzi, pochylał się nad chorymi i wszystko zawierzał Jezusowi powtarzając nieustannie: Jezu, Ty się tym zajmij, Jezu, Ty się o mnie zatroszcz.  

Joanna Bątkiewicz-Brożek, dziennikarka, publicystka, tłumaczka, współautorka książki Mam odwagę mówić o cudzie (wspólnie z prof. Januszem Skalskim). Obecnie współpracuje z portalami Vatican Insider oraz Aleteia. Książka zawiera modlitewnik Jezu, Ty się tym zajmij.

opr. Lucyna Czubernat