Błogosławieństwo w życiu człowieka wierzącego.
Błogosławieństwo czym jest i dlaczego powinno nam na nim zależeć? Dlaczego sami powinniśmy często błogosławić? Korzystać z tego sakramentalium?
Zapewne każdy z nas widział obraz P. Jezusa Miłosiernego, który błogosławi patrzących na Niego. Trzeba pamiętać, że już samo podniesienie ręki jest znakiem, jest gestem pozdrowienia słuchaczy. Do błogosławieństw zaliczyć można wyciągnięcie ręki czy rąk, ewentualnie położenie na głowie błogosławionego. Tertulian pisarz starożytności chrześcijańskiej twierdzi, że w jego czasach takie włożenie rąk było modlitwą wzywającą Ducha Świętego do zstąpienia na osoby, na dzieła stworzone. Czym jest błogosławienie? To rodzaj modlitwy. To sławienie Boga. To modlitwa z obrzędem liturgicznym poprzez który przyzywa się łaski niebios dla tych, którym się błogosławi. Tak błogosławią rodzice dzieciom, starzy młodym, tak błogosławi się dom, pracę i spoczynek, drogę, pokarmy itd. Błogosławieństwo kapłańskie to szczególna modlitwa z obrzędem aby wszystko co P. Bóg stworzył było pomocą na drodze do dobrego a ostatecznie do szczęśliwej wieczności. Człowiek bowiem posiadając wolną wolę może iść za Bożymi przykazaniami i już tutaj rozumiejąc siebie, świat i P. Boga, przeżywać wewnętrzny pokój a może odwrócić się od P. Boga, może zepsuć cały zamysł Boży względem każdego stworzenia, każdego dzieła i siebie samego. Może swoją nieroztropną działalnością uczynić szkodę doczesną a nawet wieczną sobie lub innym. Skuteczność błogosławieństwa opiera się nie tylko na znaku błogosławieństwa. Przede wszystkim jest darem samego Boga, ale też zależy od wiary przyjmującego błogosławieństwo. Im większe naczynie wiary w sercu człowieka, tym większy skarb błogosławieństwa pomieści. Błogosławieństwo jest rozdzielaniem duchowych skarbów Kościoła tym, którzy tego pragną. Najprostszym znakiem błogosławieństwa jest znak krzyża świętego. Wyraża on jednocześnie wiarę, że wszystkie łaski są nam darowane przez zasługi męki Zbawiciela. Innym znakiem jest kropienie wodą święconą, który to zarazem przypomina potrzebę oczyszczenia naszych serc z win. Do błogosławieństw należy także obrzęd kadzenia, który też jest wyrażeniem prośby by nasze modlitwy wzniosły się, wznosiły się do P. Boga jak dym kadzidła. Błogosławieństwo może być uroczyste lub prywatne. Każde jest łaską. Lekkomyślnie zatem pomijać błogosławieństwo czy je lekceważyć jest nieroztropnością a nawet może być grzechem. Może bowiem oznaczać pogardę dla Bożej łaski.
Na czym polega dar łaski błogosławieństwa?
Jest to skutek płynący z czyjegoś błogosławienia. Różny skutek błogosławieństwa; inny Bożego, papieskiego, biskupiego, kapłańskiego, rodzicielskiego czy człowieka życzliwego. Może objawić się jako cześć i chwała składana Bogu, szczęście i sława, doczesna łaska i dobrodziejstwo albo jako życzenie czy wdzięczność. Tu trzeba zauważyć, że znak krzyża uczyniony nad chlebem i winem podczas sprawowania Eucharystii jest dziękczynieniem za dary niebios. Trzeba też pamiętać, że błogosławieństwo nie działa tak jak sakrament. Jest działaniem Boga ale na miarę ludzkiej wiary; „ niech ci się stanie według twojej wiary” to słowa P. Jezusa. Pamiętamy też słowa P. Jezusa polecającego swym uczniom; „wchodząc do jakiego domu wpierw mówcie: pokój temu domowi jeśli mieszka tam człowiek godny pokoju pokój wasz spocznie na nim jeśli nie powróci do was”. Widzimy zatem że skuteczność błogosławieństwa wynika z siły modlitwy kościelnej i osobistej wiary przyjmującego. Trzeba nadto pamiętać, że błogosławieństwo nie gładzi grzechu ciężkiego i nie daje przyjmującemu je, łaski uświęcającej. Skutki błogosławieństwa są następujące:
- gładzi grzechy powszednie
- gładzi kary doczesne grzechów odpuszczonych w sakramencie pokuty.
- Ogranicza wpływ złego ducha
- udziela łaski uczynkowej
- udziela łaski zdrowia cielesnego i innych dóbr doczesnych o ile te nie sprzeciwiają się zbawieniu duszy człowieka.
Tak więc widzimy jak ważną sprawą jest poważne traktowanie Bożych darów, które mądrość Kościoła zachowuje i hojnie obdarza tych, którzy ich szczerze pragną.
Żal za grzechy
Najważniejszym warunkiem sakramentu Pokuty jest żal za grzechy. Jest on w stanie skruszyć w nas wszelką chęć do takiego czy innego grzechu i dlatego nazywa się skruchą. Nie da się pomyśleć szczerej pokuty bez skruchy. Kto żałuje za grzechy prawdziwie? Żałuje za grzechy prawdziwie , kto smuci się z tego w duchu, że Boga obraził i brzydzi się mocno swoimi grzechami. Piotr po swoim zaparciu się, poznał ze spojrzenia P. Jezusa, że sprawił przykrość swemu Mistrzowi. A przecież on kochał P. Jezusa całą duszą, „jak ja mogłem coś takiego uczynić? Nie dość, że Faryzeusze i ich służący znęcają się nad Jezusem , to i ja jego wybrany uczeń zraniłem Jego serce. Jezu przebacz cała moja nadzieja w Twojej dobroci”. Podobne myśli sprawiły, że Piotr zapłakał gorzkimi łzami, nie zważał na to, że słudzy arcykapłana drwili z niego. Oczywiście zaraz od nich odszedł. Żal Piotra był doskonały i nadnaturalny bo pochodził z doskonałej miłości ku P. Jezusowi. Podobnie żałowali za grzechy: Magdalena, Zacheusz łotr na krzyżu, Paweł Apostoł. Wiemy, że żal ten pojednał ich z P. Bogiem. Inaczej żałował król Antioch. Dotknięty nieuleczalną chorobą, żałował, że prześladował Żydów za wiarę, a prosił aby go Bóg uzdrowił. Judasz również żałował za swój grzech, gdy się przekonał, że faryzeusze nim gardzą. Podobnie żałuje niejeden alkoholik, że stał się pośmiewiskiem otoczenia czy też zniszczył spokój i dobrobyt rodziny, żałuje złodziej, że musi siedzieć w więzieniu itp. Jest to żal czysto naturalny, czasem nawet niewolniczy – i pobudza niekiedy do poprawy ale nie zjednywa u Boga odpuszczenia grzechów bo grzesznik żałuje nie dlatego, że Boga obraził, lecz z powodu naturalnych ujemnych skutków swojego grzechu. Niektórzy ludzie żałują za grzechy z pobudek nadnaturalnych wynikających z Objawienia Bożego, ale mniej szlachetnych. Np. żałują, że Boga obrazili do tego stopnia, że Bóg ukaże ich pozbawieniem nieba, męką w piekle lub czyśćcu, że utracili łaskę uświęcającą itp. Jeżeli żal ten łączy się z ufnością w miłosierdzie Boże, a zatem również i z miłością Boga, chociażby niedoskonałą wystarczy do wyjednania odpuszczenia grzechów, ale tylko w sakramencie pokuty. Nazywamy go nadnaturalnym i wystarczającym. Kiedy żal jest nadnaturalny i doskonały? Żal jest nadnaturalny i doskonały, gdy pochodzi jedynie z nadnaturalnej i doskonałej miłości do P. Boga. Żal doskonały zastępuje Sakrament Pokuty w braku spowiednika i jedna grzesznika z P. Bogiem. Sobór uczy: Żal jest to boleść duszy i obrzydzenie sobie grzechów popełnionych z postanowieniem nie grzeszenia więcej. To uczucie żalu było zawsze potrzebne do uzyskania przebaczenia grzechów. U człowieka który zgrzeszył ciężko po chrzcie, uczucie to przygotowuje do odpuszczenia grzechów, jeżeli jest połączone z ufnością w miłosierdzie Boże i z postanowieniem dopełnienia innych warunków przepisanych do należytego przyjęcia Sakramentu Pokuty. Czasem zdarza się że żal ten jest miłością doskonałą i jedna człowieka z P. Bogiem przed rzeczywistym przyjęciem Sakramentu Pokuty. Pojednania tego jednak nie należy przypisywać samemu żalowi bez [ostanowienia przyjęcia sakramentu. Postanowienie to mieści się w żalu. Kiedy trzeba wzbudzić koniecznie skruchę doskonałą? Skruchę doskonałą trzeba wzbudzić koniecznie w niebezpieczeństwie śmierci, gdy nie możemy się spowiadać, a poczuwamy się do grzechu śmiertelnego. Pożytecznie jest wzbudzać żal doskonały ilekroć popełni ktoś grzech śmiertelny, a nie ma sposobności zaraz się wyspowiadać, idąc do spowiedzi, w niebezpieczeństwie śmierci, chcąc uzyskać odpust zupełny w wypadku, kiedy spowiedź nie jest warunkiem nakazanym, na początku mszy św. lub dłuższej modlitwy, jak Droga Krzyżowa czy Różaniec itp. Co dzień po wieczornym rachunku sumienia. Zawsze żałować trzeba nade wszystko czyli nienawidzić grzechu bardziej niż wszystkiego innego. Kiedy żal jest nadnaturalny i wystarczający? Żal jest nadnaturalny i wystarczający do odpuszczenia grzechów w sakramencie Pokuty jeżeli żałujemy z pobudek jakie wiara podaje a ufamy w miłosierdzie Boże. „ Ofiarą miłą Bogu jest duch skruszony; sercem skruszonym nie pogardzisz Boże”/Ps. 50,19
Dalej sobór uczy; żal mniej doskonały /wystarczający/ rodzi się zwykle albo z rozważania nędzy grzechu, albo z bojaźni piekła i kar za grzechy. Nie czyni on człowieka obłudnikiem, jeżeli wyklucza wolę grzeszenia i łączy się z nadzieją przebaczenia. Duch św. nie mieszka jeszcze w takim człowieku ale pobudza go, tak iż penitent przy jego pomocy przygotowuje sobie drogę do usprawiedliwienia. Bez przyjęcia Sakramentu Pokuty nie może jednak taki żal doprowadzić grzesznika do usprawiedliwienia, ale usposabia go do uzyskania łaski Bożej w Sakramencie Pokuty. Taką bojaźnią wstrząśnięci mieszkańcy Niniwy wskutek kazań Jonasza czynili surową pokutę i uzyskali od Pana miłosierdzie. Powinniśmy żałować co najmniej za wszystkie grzechy śmiertelne, bo gdybyśmy nawet za jeden grzech śmiertelny szczerze nie pokutowali i odpuszczenia jego nie otrzymali, nie uzyskamy łaski uświęcającej. Grzechy śmiertelne muszą być albo wszystkie odpuszczone, albo żaden nie jest odpuszczony. Inaczej rzecz ma się z grzechami lekkimi czyli powszednimi. Stan łaski uświęcającej trwa w duszy pomimo różnych grzechów powszednich dlatego kilka grzechów powszednich może być odpuszczonych przy spowiedzi a inne grzechy powszednie mogą być zmazane w inny sposób np. przez akty wiary nadziei i miłości. Jeżeli ktoś ma same tylko grzechy powszednie, powinien przynajmniej za jeden z nich wzbudzić sobie nadprzyrodzony żal szczery, bo inaczej Sakrament Pokuty byłby nieważny i niegodnie przyjęty. Dlatego dobrze jest przy takiej spowiedzi żałować za dawny jakiś grzech śmiertelny już odpuszczony. Za które grzechy trzeba żałować? Trzeba żałować co najmniej za wszystkie popełnione grzechy śmiertelne, żadnego nie wyłączając. Żal zatem powinien być wewnętrzny nadprzyrodzony i powszechny. Żal jest tak koniecznym warunkiem odpuszczenia grzechów że nie można go nigdy i niczym zastąpić. Trzeba go wzbudzić przed spowiedzią albo przynajmniej przy spowiedzi i to przed rozgrzeszeniem kapłańskim. Kto chce przeżyć żal za grzechy, wzbudzić w sobie prawdziwy żal za grzechy, trzeba aby wcześniej pomodlił się o łaskę prawdziwej szczerej skruchy, dobrym jest odprawienie choć części Drogi Krzyżowej, przemyślenie nędzy grzechu w oczach Bożych, ceny zbawienia, czyli jak wielką wartość mam w oczach Bożych skoro za mnie taką podjął ofiarę, sensu swego życia z Bogiem czy bez P. Boga w wieczności.
Czym jest Komunia św. duchowa?
Słowo „komunia” pochodzi od łacińskiego słowa „communio”, które oznacza jedność. Celem przyjmowani Komunii Świętej, czyli Ciała i Krwi Chrystusa, jest osiągniecie komunii, czy jedności z Bogiem, ale także między chrześcijanami.
Komunię św. można przyjmować w sakramencie Komunii, czyli pod postaciami Chleba i Wina podczas Eucharystii, ale także poza Eucharystią, na przykład przy okazji nabożeństw, czy po spowiedzi św. Ale można przyjmować ją także na sposób duchowy. W Polsce zwyczaj komunii duchowej znany był od czasów misji św. Ottona z Bambergi w XII wieku i praktykowany był przez wielu świętych m.in. Stanisława Kostkę. Praktyka ta wyrażała się w różny sposób np. w pobożnym uczestnictwie we mszy św., wpatrywaniu się w Hostię, aktach wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii i rozważaniu męki i śmierci Zbawiciela. Niezbędnym elementem komunii duchowej jest pragnienie sakramentu.
Praktykę Komunii Świętej duchowej nie tylko realizowali ale zalecali święci, przypominali o niej także papieże – Jan Paweł II i Benedykt XVI. Papież Jan Paweł II przypomina zachętę św. Teresy od Jezusa: Kiedy nie przystępujecie do Komunii św. i nie uczestniczycie we mszy św., najbardziej korzystną rzeczą jest praktyka Komunii duchowej (…) Dzięki niej obficiej jesteście naznaczeni miłością naszego Pana (Ecclesia de Eucaristia 34).
Jest przede wszystkim wyznaniem wiary w realną obecność Jezusa w Eucharystii, jest aktem miłości do Jezusa w Eucharystii i głębokim pragnieniem, by Jezus chciał wejść i przemieniać życie i historię konkretnego człowieka. Zarówno komunia św. duchowa, jak i komunia sakramentalna może przynieść takie same skutki, czyli pogłębić więź z Jezusem i pomagać walczyć z pokusami, uwrażliwiać na innych ludzi.
„Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład, praktyki komunii duchowej, przypomnianej przez Jana Pawła II i polecanej przez świętych mistrzów życia duchowego (Benedykt XVI, posynodalna adhortacja apostolska Sacramentum caritatis, 55).
Kard. J. Ratzinger pisał w swojej książce: „Komunia duchowa wiąże się z cierpieniem z powodu nieprzystąpienia do Stołu Pańskiego. Ale równocześnie tęsknota, pragnienie otwiera miejsce dla działania Boga, który przychodzi pocieszać, oświecać, umacniać i wynagradzać („Sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki na przełomie tysiącleci). Tak więc choć komunia duchowa nie może się równać co do skutków z komunią sakramentalną, to jednak przynosi także wiele owoców; łączy z Jezusem Chrystusem, przygotowuje do komunii sakramentalnej, jest aktem skupienia w sobie i aktem miłości oraz pomaga w trudach życia, pokusach i cierpieniach, może być ponawiana w każdej chwili i dowolną ilość razy.
Kto może przyjąć Komunię św.?
Kongregacja Nauki Wiary w dokumencie z 1983 r. przypomina, że chrześcijanin może otrzymać owoce sakramentu za pośrednictwem pragnienia Eucharystii (Kongregacja Nauki Wiary, Sacerdotium ministeriale, 6.08.1983, 4.). Dotyczy to zwłaszcza chrześcijan cierpiących z powodu prześladowań czy braku kapłanów. Ale zaleca się ją także tym wszystkim, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy św., na przykład chorym, uwięzionym, tym, którzy nie są w stanie dotrzeć do kościoła. Mogą ją przyjmować wszyscy, także ci, którzy przyjęli Komunię Świętą sakramentalną w danym dniu. W końcu celem życia chrześcijańskiego jest życie w nieustannej komunii z Bogiem.