Wszystkie wpisy, których autorem jest mklocek

List Biskupów

Veritas liberabit vos    

(„Prawda was wyzwoli”) J 8, 32

W obliczu poważnego kryzysu, my, Duszpasterze Kościoła Katolickiego, na mocy udzielonego nam mandatu, uważamy za naszą świętą powinność skierowanie Apelu do naszych Współbraci w Episkopacie, do Kleru, Zakonników, świętego Narodu Bożego i do wszystkich ludzi dobrej woli. Nasz Apel został podpisany także przez intelektualistów, lekarzy, adwokatów, dziennikarzy i przedsiębiorców, którzy zgadzają się z jego treścią, i może być podpisany przez wszystkich, którzy zechcą się do niego przyłączyć.

Fakty wykazały, że pod pretekstem epidemii COVID-19 w wielu przypadkach zostały naruszone niezbywalne prawa obywateli przez ograniczanie w sposób nieproporcjonalny i nieuzasadniony ich podstawowej wolności, w tym również korzystania ze swobody kultu, wypowiedzi oraz przemieszczania się. Zdrowie publiczne nie powinno i nie może stać się usprawiedliwieniem dla deptania praw milionów osób na całym świecie, nie mówiąc już o zwolnieniu władz cywilnych z obowiązku podejmowania działań dyktowanych mądrością i mających na celu wspólne dobro; jest to tym prawdziwsze, im większe są wątpliwości rodzące się u wielu w odniesieniu do rzeczywistego ryzyka zakażenia, niebezpieczeństwa i odporności na wirus. Wiele światowej sławy autorytetów z dziedziny nauki i medycyny potwierdza, że alarm podniesiony przez media w związku z COVID-19 nie wydaje się w pełni uzasadniony.

Na podstawie oficjalnych danych dotyczących wpływu epidemii na liczbę zgonów mamy powody, by sądzić, że istnieją siły, które mają interes w wywoływaniu paniki wśród ludności wyłącznie celem trwałego narzucenia niedopuszczalnych form ograniczania wolności, kontroli osób i śledzenia ich ruchów. Te nieliberalne tryby narzucania są niepokojącym preludium do powstania Rządu Światowego wymykającego się spod wszelkiej kontroli.

Wierzymy też, że w niektórych sytuacjach przyjęte środki ograniczania, w tym zamknięcie działalności handlowej, spowodowały kryzys, który pociągnął na dno całe sektory gospodarki, sprzyjając ingerencji sił zewnętrznych i skutkując poważnymi konsekwencjami społecznymi i politycznymi. Te formy inżynierii społecznej muszą zostać powstrzymane przez tych, na których spoczywa odpowiedzialność rządowa, przez podjęcie środków mających na celu ochronę swoich obywateli, których reprezentują i w interesie których są wysoce zobowiązani do podejmowania działań. Powinniśmy także pomagać rodzinie, komórce społecznej, unikając nierozsądnego karania osób słabych i starszych przez zmuszanie ich do bolesnej izolacji od najbliższych. Kryminalizacja relacji osobistych i społecznych winna być ponadto uważana za niedopuszczalną część planu tych, którzy promują izolowanie jednostek, aby łatwiej je kontrolować i nimi manipulować.

Prosimy środowisko naukowe o czujność, aby terapie wykorzystywane w leczeniu COVID-19 były promowane uczciwie dla wspólnego dobra z dołożeniem wszelkich starań, dla zapobieżenia sytuacji, w której niegodziwe interesy mogłyby wpłynąć na decyzje rządzących i organów międzynarodowych. Nierozsądne jest potępianie środków zaradczych, które okazały się skuteczne i często niedrogie, tylko dlatego, by uprzywilejować formy leczenia lub szczepionki, które nie są równie dobre, lecz gwarantują firmom farmaceutycznym znacznie większe zyski, a tym samym zwiększają wydatki publicznej służby zdrowia. Przypominamy też, jako Duszpasterze, że przyjmowanie przez katolików szczepionek, w których stosowany jest materiał pochodzący od dzieci nienarodzonych poddanych aborcji, jest niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia.

Zwracamy się również do Rządzących o zachowanie czujności, by uniknąć stosowania najbardziej rygorystycznych form kontroli ludności – czy to w postaci systemów śledzenia, czy też jakichkolwiek innych form namierzania lokalizacji. Walka z COVID-19, jakkolwiek poważna, nie może być pretekstem do tego, by wtórować niejasnym intencjom podmiotów ponadnarodowych, które mają w tym projekcie potężny interes handlowy i polityczny. W szczególności obywatelom należy zapewnić możliwość odrzucenia takich ograniczeń wolności osobistej, bez nakładania jakichkolwiek kar na osoby, które nie zamierzają skorzystać ze szczepionek, metod śledzenia i wszelkich innych środków o analogicznym charakterze. Warto przyjrzeć się również rażącej sprzeczności działań tych, którzy przez swą politykę dążą do drastycznego zmniejszenia liczby ludności, a jednocześnie przedstawiają się jako zbawiciele ludzkości, nie mając przy tym żadnych politycznych czy społecznych uprawnień. Na koniec, odpowiedzialność polityczna przedstawicieli ludu nie może być absolutnie oddana w ręce techników, którzy wręcz domagają się zwolnienia ich z odpowiedzialności karnej w formie, krótko mówiąc, niepokojącej.

Apelujemy gorąco do mediów o aktywne angażowanie się w prawidłowy przekaz informacyjny, który nie będzie karać odmiennych poglądów przez uciekanie się do form cenzury, co powszechnie ma miejsce w mediach społecznościowych, prasie i telewizji. Prawidłowy przekaz informacji wymaga zapewnienia miejsca tym, których głos odbiega od powszechnie przyjętej opinii, pozwalając obywatelom na świadomą ocenę rzeczywistości, wolną od silnego wpływu działań innych. Demokratyczna i uczciwa konfrontacja jest najlepszym antidotum na ryzyko narzucenia podstępnych form dyktatury, przypuszczalnie gorszych niż te, których w niedawnej przeszłości nasze społeczeństwo było świadkiem powstania i upadku.

Wreszcie, jako Duszpasterze, na których ciąży odpowiedzialność za Dzieci Chrystusa, przypominamy, że Kościół stanowczo domaga się swej autonomii w rządzeniu, w kulcie i w głoszeniu kazań. Owe autonomia i wolność to przyrodzone prawa, których Jezus Chrystus udzielił Kościołowi do realizacji jego celów. Z tego powodu, jako Duszpasterze, stanowczo domagamy się prawa do samodzielnego podejmowania decyzji w kwestii odprawiania Mszy Świętej i udzielania Sakramentów, podobnie jak żądamy pełnej autonomii w sprawach podlegających naszej bezpośredniej jurysdykcji, takich jak, tytułem przykładu, normy liturgiczne oraz sposoby sprawowania Komunii i Sakramentów. Niezależnie od powodów państwo nie ma prawa ingerować w suwerenność Kościoła. Współpraca Władzy Kościelnej, nigdy nie negowana, nie może być uwikłana przez władzę cywilną w jakiekolwiek formy zakazywania lub ograniczania kultu publicznego lub posługi kapłańskiej. Prawa Boga i wiernych są najwyższym prawem Kościoła, z którego on nie zamierza ani nie może zrezygnować. Prosimy o zniesienie ograniczeń w sprawowaniu funkcji publicznych.

Prosimy osoby dobrej woli, aby nie rezygnowały ze spoczywającego na nich obowiązku współpracy na rzecz wspólnego dobra – każdego wedle swego stanu i możliwości oraz w duchu braterskiego miłosierdzia. Współpraca ta, pożądana przez Kościół, nie może jednak oddalić się od poszanowania Prawa naturalnego ani od zapewnienia jednostkom wolności. Ciążące na obywatelach obowiązki cywilne wiążą się z uznaniem ich praw przez państwo.

Wszyscy jesteśmy wezwani do oceny obecnych faktów zgodnie z nauką głoszoną przez Ewangelię. Wymaga to dokonania wyboru: albo z Chrystusem, albo przeciwko Chrystusowi. Nie pozwólmy dać się onieśmielić czy zastraszyć przez kogoś, kto wmawia nam, że jesteśmy mniejszością: Dobro jest powszechniejsze i potężniejsze niż to, w co świat chce, byśmy uwierzyli. Walczymy z niewidzialnym wrogiem, który rozdziela obywateli, separuje dzieci od rodziców, wnuki od dziadków, wiernych od ich duszpasterzy, uczniów od nauczycieli, klientów od sprzedawców. Nie pozwólmy, aby pod pretekstem wirusa zostały wymazane wieki cywilizacji chrześcijańskiej, wprowadzając nienawistną technologiczną tyranię, w której ludzie bezimienni i bez twarzy mogą decydować o losach świata, sprowadzając nas do wymiaru rzeczywistości wirtualnej. Jeśli to jest plan, do którego zamierzają nas skłonić możni tej ziemi, niechaj wiedzą, że Jezus Chrystus, Król i Pan Historii, obiecał, że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

Powierzamy Rządzących oraz wszystkich tych, którzy rządzą losami narodów, Wszechmogącemu Bogu, aby ich oświecał i prowadził w tych momentach wielkiego kryzysu. Niech pamiętają, że tak jak Pan będzie sądził nas, Duszpasterzy, za powierzone nam stado, tak będzie sądził Rządzących za lud, którego mają obowiązek bronić i nim rządzić.

Módlmy się z wiarą do Pana, aby chronił Kościół i świat. Niech Najświętsza Dziewica, Wspomożycielka Chrześcijan, zmiażdży głowę starodawnego Węża i zniweczy plany dzieci żyjących w ciemności.

8 maja 2020

Matki Bożej Różańcowej w Pompejach

Podpisali: DUCHOWNI, DZIENNIKARZE, REDAKTORZY, PISARZE, LEKARZE, IMMUNOLODZY, WIRUSOLODZY, BADACZE, PRAWNICY, WYKŁADOWCY, NAUCZYCIELE I AKADEMICY, STOWARZYSZENIA

Apel V do parafian

Przykro nam się żyje w trudnym czasie. Umiera nasza wolność. Ginie Prawda. Umiera człowieczeństwo w człowieku. Gubimy wiarę w Boga Żywego w Najświętszym Sakramencie a jednocześnie pragniemy cudu. Patrząc na burzę wokół nas – tylko cud nas uratować może. Wołajmy zatem o cud. Wołajmy śmiało jak wierzący, jak wołali nasi ojcowie i się nie zawiedli.. Wołajmy jak apostołowie na morzu podczas sztormu. Niech cud obudzi wiarę niewierzących a nas wszystkich ocali. Przypomnijcie sobie cuda Maryi na naszej ziemi. Choćby „nad Wisłą”? Czym was zachęcić, co wam podpowiedzieć? Gdy potop się zaczął ludzie zapewne krzyczeli. Bezsensownie. Było za późno. Gdy C.K. Norwida pytano jakie słowo w języku ludzkim niesie najwięcej tragedii: czy hebrajskie słowo „biada” czy greckie słowo „niestety” on odpowiedział, że najwięcej tragedii w życiu człowieka ze wszystkich słów świata zawiera polskie słowo: „za późno” Są bowiem i to nie rzadko sytuacje, gdy jest „za późno”. Tak proszony o intronizację Najświętszego Serca Pana Jezusa król Francji Ludwik XVI odwlekał, odwlekał, dopiero w celi śmierci bardzo pragnął tego aktu o który prosiła go św. Małgorzata Maria Alacoque dokonać. Za późno. Zawleczono go na gilotynę. Tak prosiła – o intronizację Najświętszego Serca P. Jezusa – służebnica Boża Rozalia Celakówna Ks. Prymasa A. Hlonda w 1938 roku. Aktu nie dokonano. Nie zdążyliśmy. Trzeba poznać chwilę swego nawiedzenia. Zarówno osobistego jak narodowego i jak najpiękniej ją wykorzystać. Polskie przysłowie mówi: „ na grzyby chodzi się wtedy gdy rosną a nie wtedy gdy się chce”. Teraz nadeszła nasza chwila. Konieczna jest powszechna mobilizacja. Zło nie żartuje. Informacje jakie otrzymujemy są groźne i sprzeczne. Kościół był i jest przestrzenią cudu. I nie jest ich mniej teraz niż dawniej. Cierpienie jakie nas dotknęło jest wielowymiarowe. Może ekonomiczne jest ciężarem mniejszym niż rodzinne i duchowe choć i z powodów ekonomicznych słyszymy o dramatach samobójstw, rozpaczy tych którzy sądząc, że życie będzie spokojne, będą mogli się realizować, pobrali pożyczki niejednokrotnie duże. Słyszymy o licznych pomysłach rozejść w rodzinach o rozwodach, które jak zaraza dotyka coraz szersze kręgi małżeństw. Miłość w kryzysie. Nawet nie spodziewaliśmy się jak bardzo młodzi są nie przygotowani do wspólnej drogi, słabi psychicznie, niezdolni do ofiarności i poświęcenia do odpowiedzialności. W tych okolicznościach tych zagrożeniach konieczna jest ogólnonarodowa krucjata modlitw o ocalenie. Wszyscy, którzy nie zostali jeszcze odarci z myślenia indywidualnego powinni podjąć decyzję przystąpienia do wielkiego wołania na wzór ks. Ruotolo Dolindo : „Jezu Ty się tym zajmij”, Siostry Faustyny: „Jezu ufam Tobie”. Tak uczynił św. Jan Paweł II, tak uczynił sługa Boży niedługo błogosławiony Kardynał Stefan Wyszyński. Tak modlił się również góral z naszego sąsiedztwa, który w tragicznej sytuacji, gdy zło było pewne swego, wołał setki razy: „Matko dej mi scęścia” i do końca długiego życia nie przestawał dziękować za to co się stało. Jesteśmy przekonani i pewni Bożej Opatrzności. Chrystus zmartwychwstał i trzeba tę prawdę potraktować poważnie. Maryja pod krzyżem stojąc się naszą Matką także i tę prawdę trzeba potraktować poważnie. Pamiętajmy co nasi dziadowie mawiali: „choćbyś był jak kamień polny lawina bieg od tego zmienia po jakich toczy się kamieniach”. A więc wołajmy – jak księża w obozie w Dachau w 1945 roku do św. Józefa i zostali cudownie ocaleni, jak nasi rodacy skazani na śmierć głodową w Oziornoje w Kazachstanie, wołali i zostali ocaleni, jak w Fatimie prosiła cała ludzkość – z polecenia Ojca św. – o cud 13.10. 1960 roku, bo groźba wojny atomowej wywołanej przez Rosję była straszliwie realna i wymodliła cud. Tak teraz my, nie oglądając się na nic i na nikogo. Mając rozum i serce módlmy się. Włączmy się w ogólnokrajową akcję ”Ocalenie”. / www.ocalenie.info/

Módlmy się do miłosiernego Boga

za wszystkich dotkniętych obecną epidemią zła na świecie, w naszym kraju i mieście: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla ich bliskich, lekarzy i opiekunów oraz o mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli. Niech Bóg napełni nas ufnością w swą Opatrzność, a przede wszystkim pragnieniem nawrócenia i wiarą w życie wieczne.

Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami. 3x

Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie. 2x

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie. 2x

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, wysłuchaj nas Panie. 2x

Jezu przepuść, Jezu wysłuchaj o Jezu zmiłuj się nad nami. 2x

Matko uproś, Matko przebłagaj o Matko przyczyń się za nami.

Apel IV do parafian

Bracia i Siostry

„ Późno po śmierci – za grzechy żałować”   mówi polskie przysłowie. „ Będą ludzie na ulicach się spowiadać i to na głos i nikt im nie udzieli rozgrzeszenia, bo nie będzie księdza, bo nie zrozumieli czasu nawiedzenia, nie poznali wagi położenia, nie ocalili rąk i sakramentu, który jeden władny jest to uczynić”. Takie zdanie wypowiedziała jedna z naszych parafianek i trudno mnie jako kapłanowi z tym proroctwem polemizować. Przyjąłem jak sytuację z mieczem Damoklesa. Niebezpieczeństwo, które może się zdarzyć. Na jakiej zasadzie – a na tej, że pozwoliliśmy sobie na drwinę z prawdy i to przez wiele ostatnich lat i to we wszystkich dziedzinach życia: religijnego, społecznego, gospodarczego i politycznego. Gdy Prawda była krzyżowana wśród nas; mało kto krzyczał, nikt nie bronił. Pięknie zapomnieliśmy, że to skała na której zbudowany jest nasz dom. A myśmy się z Prawdy i dla Prawdy narodzili a bez Prawdy umieramy. Taka piękna polska tolerancja dla każdego i dla wszystkiego. Tymczasem bez prawdy upadają cesarstwa i całe narody. Znamy to z historii. Chrystus przyszedł na świat aby dać świadectwo Prawdzie. Świat natomiast czyni wszystko aby Prawdę pomieszać z kłamstwem, / powiada: „każdy ma swoją prawdę”/, dobro ze złem,   / powiada: „to jest dobre co dla ciebie dobre”/, piękno z brzydotą, /powiada: „ piękno to kwestia gustu, każdy lubi swoje”/, nie ma uniwersalnego piękna dobra czy prawdy. I to jest sposób świata aby z człowieka – dziecka Bożego – ukształtować „homo sovieticus”, leminga i niewolnika, który żyje tylko jedną zasadą: „życie trzeba przeżyć lekko łatwo i przyjemnie choćby z największą krzywdą bliźnich, choćby za cenę nawet swojej wolności”. Wszystkie inne zasady z dekalogiem na czele go nie interesują. Czy zasługujemy na godność i wolność w tej sytuacji? Kto nam pomoże skoro i narzędzi do rozróżniania tych największych wartości, rozumienia i oceny nam brak? P. Bóg jednak nie zapomniał o swym stworzeniu, o kimś, którego „ukształtował na Swój obraz i podobieństwo”. Nie zapomniał w raju, przy potopie, ocalił w Sodomie, ocalał w tylu sytuacjach w historii, ocali i dziś. Ofiaruje nam godność i wolność. Jest jednak jeden warunek: bezwzględny powrót do Prawdy. Nawet za cenę cierpienia – choćby największego. Powrót do wiary żywej, mocnej i stałej. Słowa Chrystusa :”Jeśli się nie nawrócicie wszyscy podobnie zginiecie” są ponadczasowe, niezmienne i przedziwnie proste. Wróćmy zatem do P. Boga. Konfesjonał czynny w przedsionku kościoła. Ksiądz od godz. 6.30 – 7.30 ; od godz. 17.30 – 18.30 oraz poza wyznaczonymi godzinami zawsze jest dostępny na wezwanie. Zapamiętajmy: „Ilekroć wstajesz z kolan, wielkim wstajesz człowiekiem.”

Ks. Proboszcz

Módlmy się do miłosiernego Boga za wszystkich dotkniętych obecną epidemią na świecie, w naszym kraju, diecezji i mieście: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla ich bliskich, lekarzy i opiekunów oraz o mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli. Niech Bóg napełni nas ufnością w swą Opatrzność, a przede wszystkim pragnieniem nawrócenia i wiarą w życie wieczne.

Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami. 3x

Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie. 2x

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie. 2x

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, wysłuchaj nas Panie. 2x

Jezu przepuść, Jezu wysłuchaj o Jezu zmiłuj się nad nami. 2x

Matko uproś, Matko przebłagaj o Matko przyczyń się za nami.

Jak rozumieć chwilę obecną

Jak rozumieć chwilę obecną, co czynić aby z tego potężnego zamieszania wyjść cało jako człowiek wierzący.

Zaczynamy rozumieć mechanizm, który odda Antychrystowi władzę nad światem. Z pewnością nie miałoby to szans się wydarzyć, gdyby wiara w ludziach w tak dużej liczbie nie umarła. Ludzie myśleli, że wierzą. Jeszcze ci, którzy ze Mszy Świętej w tym trudnym czasie nie zrezygnowali, przesieją się w przyszłych wydarzeniach. Ilu zostanie do końca przy Najświętszym Sakramencie, nie wiadomo. Nie wiadomo bowiem, jakim jeszcze próbom będzie poddawana wiara tych, którzy nie dali się wystraszyć, i nie zrezygnowali z Mszy Świętej z powodu coraz bardziej ostrych przepisów. Ilu stoi na zewnątrz kościołów i tam czeka, aż będzie można przyjąć Eucharystię? Ilu ludziom jeszcze zwyczajnie zależy?

Gdyby wiara w narodach była prawdziwa, nie przestraszyliby się wirusa aż tak, by opuścić kościoły. Wiara wymagałaby od nich mocniejszego przylgnięcia do świata duchowego, do Boga. Wpatrywaliby się w Najświętszy Sakrament z tym większą miłością i zaufaniem, może błagając o litość, rzewnie prosząc o ocalenie… jednak najszybciej opuścili kościoły. Większości z nich wcale nie zastanawia proporcja ograniczeń w środkach komunikacji, sklepach, i kościołach. Gdyby wszystko było naturalne, wynikało z prawdziwej troski o zdrowie ludzkie, nie zamykano by kościołów przede wszystkim. To dziwne że kościoły katolickie okazały się warte, żeby je wyeliminować i bardzo radykalnie ograniczyć dostęp do nich wiernym.

To dziwne dlaczego to prawie nikogo nie dziwi. Jeśli jednak dziwi i oburza, to traktowane jest jedynie jako błąd systemu, jako nadużycie nie mające jakiegoś globalnego kontekstu. Ale globalny kontekst jest. Na całym świecie, w całej Europie dzieje się to samo. Tam, gdzie są kościoły, są zamykane. Jest to znak powtarzający się wszędzie. Zadziwia tylko, jak niewielu ludzi to widzi i chce zrozumieć.

Nas zadziwia kontekst. Różni ludzie uspokajająco mówią o różnorakich prześladowaniach chrześcijan, niemożności świętowania za komuny, na wygnaniu, na Syberii, w czasie wojny. Jednakże nie obejmowało to całego globu. Dzisiaj widzimy, jak w skali świata prawie w jednej chwili radykalnie eliminuje się ludziom dostęp do sakramentów. Tylko od pomysłowości i odpowiedzialności indywidualnych kapłanów zależy, czy wiernych nakarmią Chlebem Życia, czy nie. Systemowo odcina się ludzi od Mszy Świętych i sakramentów.

Widzimy także przeprowadzony przynajmniej w Polsce, test. W innych krajach nie bawiono się w ten sposób, bo wiernych było i tak niewielu. W Polsce liczono się z wielką wrzawą. Ona nie nastąpiła. Ograniczenie do pięćdziesięciu osób na Mszy Świętej, odebraliśmy jako testowanie, co ludzie zrobią. Do supermarketów bowiem wówczas wchodziło o wiele więcej ludzi na raz. Katolicy test oblali. Uciekli. Z wiernych pozostało tylko kilkunastu albo wręcz kilku. Gdyby ludzie nie zrezygnowali z P. Boga, nie byłoby możliwości im odebrać liturgii. Gdyby rządy zobaczyły dziesiątki ludzi ustawiające się w odpowiednich odległościach w kościele i wokół niego, nikt być może nie miałby śmiałości zadekretować, że do kościoła może wejść tylko pięć osób. A jednak … okazało się, że katolikom po prostu na P. Bogu nie zależy. Więc zrobiono następny ruch. Zamknięto kościoły prawie całkiem. Pięć osób to kpina. Teraz poluzowano – jedna osoba na 15 m2 powierzchni kościoła. Każdy supermarket na raz przyjmuje o wiele więcej klientów, nawet najmniejszy. Stąd rozumiemy że kościoły to cel koronawirusa. Pierwszorzędny.

Gdy rozmawia się z pobożnymi ludźmi, których wiara rzucała się w oczy, nie opuszczali Mszy niedzielnej, widać w nich całkowite „zrozumienie” sytuacji. Ludzie do sklepu muszą pójść, liturgię uznają ostatecznie za coś niekoniecznego. Okazało się, że większa część pobożnych katolików, z pierwszych ławek, to doskonali konsumenci. W momencie wyboru jeszcze nie do końca radykalnego, pomiędzy życiem fizycznym a duchowym, bez wahania wybrali fizyczne. Właściwie pomiędzy jakimś wówczas nieokreślonym zagrożeniem życia a życiem duchowym, życie duchowe przegrało.

Wyobraźmy sobie taką sytuację.

Jeśliby pojawił się dzisiaj apokaliptyczny Antychryst i za przyjęcie znamienia swojej władzy na ciało, pozwolił wieść życie syte i bezpieczne, ale bez Boga, czy ludzie, którzy opuścili ze strachu przed wirusem kościoły, zawahaliby się?

Ani minuty.

Co więcej, tych, którzy nie podporządkowaliby się władzy eliminującej wiarę za zdrowie ciała, egzystencjalny spokój, sytość i stabilizację, uważaliby za pariasów, wariatów. Gdyby był wybór – albo cyfrowy podpis na ciele, i zdrowie, oraz materialne bezpieczeństwo, albo Bóg i śmierć głodowa, któż nie uznałby za wariata kogoś, kto się z propozycji władzy wyłamie?

Globalne, nachalne i nieuzasadnione zamykanie kościołów katolickich wprowadza nas na trop takich myśli. Również aresztowanie całych społeczeństw, i zapowiedź, że stan ten może trwać bez końca albo do … zaszczepienia, daje nam do myślenia. Już teraz odcięcie ludzi od źródła duchowego życia, i wielotygodniowe zamknięcie w domach przywołuje na myśl zapowiedź prorocką zwaną wielkim uciskiem, jakiego świat nie widział. Bowiem naprawdę, świat nie widział, aby całe kontynenty były tak zaszantażowane, że ludzie boją się wyjść z dziećmi na spacer, z żoną czy mężem do lasu, czy w piękne wiosenne dni pospacerować nad rzeką, w święta spotkać się z rodzinami. Dla niektórych eliminacja liturgii jest morderstwem ich duszy. Dla niektórych zakaz wychodzenia z domu jest morderstwem i na duszy i na ciele. Tak zorganizowanego zniewolenia duchowego i cielesnego świat jak dotąd naprawdę nie widział.
Koronawirus nie minie szybko, a dla tych, którzy nie będą chcieli się zaszczepić i stać się nosicielami elektronicznych sterowników czy identyfikatorów, może nie skończyć się nigdy. Z czasem ta prawda wyłania się z wypowiedzi rządzących i ministrów. I widzimy tutaj jedną ważną rzecz. Koronawirus będzie używany do tego, żeby osłabić duchowo ludzi, żeby ich zmęczyć kwarantanną, sprawić, że będą mieli dość więzienia i umęczonym zaproponuje się uwolnienie. Pod warunkiem, że pozwolą sobie wycisnąć na ciele, czy w ciele znak tego systemu, który ich zniewolił. Oddadzą rząd nad swoim życiem temu, kto ich zamknął w domach, kto się nad nimi przez długie tygodnie czy miesiące kwarantanny znęcał. Kto ich zastraszył. Kto się znęcał nad ich rodzinami, nad ich dziećmi, pod pozorami zagrożenia chorobą zamykając im dostęp do źródła duchowego życia i równocześnie trzymając fizycznie jak króliki w klatkach, bez możliwości rozprostowania ciała i duszy na uzdrawiających spacerach na łonie natury, co człowieka i regeneruje, i uzdrawia psychicznie, i przywraca odczuwanie realne siebie jako Bożego stworzenia, pomaga wrócić do rzeczywistości.

Odcięcie całym miastom możliwości wyjazdu do lasu, nad rzekę, jest stworzeniem ludziom dusznej klatki, matrixa, w którym chińska tortura lękiem, terrorem, nadzorem policyjnym i elektronicznym odbiera rozum i duszę. Tak zniszczonym i upokorzonym ludziom ukaże się możliwość wyjścia z matni – szczepionkę, która ma zwrócić im wolność. Demoniczna intryga, której ludzie w wielkiej masie nie odrzucą. Intryga, której nawet nie są w stanie zauważyć. Co więcej, rozsądni i normalni ludzie, poddający się torturom z przekonaniem, że tak trzeba, tych, którzy się wyłamią będą uważać za potencjalnego mordercę, nosiciela zabójczej choroby.
Niewielu przyjdzie do głowy, że przecież niejedną chorobę ludzkość przeżyła i nikt nie potrzebował poddawać się żadnym zabiegom znakowania, identyfikowania, monitorowania.

Już teraz na człowieka, który mówi o absurdzie zniewolenia, ludzie patrzą jak na wariata. Już z mądrą miną, panie i panowie na stanowiskach, w służbie zdrowia, inspekcji sanitarnej bezlitośnie stwierdzają, że przecież każdy musi to wytrzymać, że jest taka konieczność. Że ludzie w miastach, którzy mają do dyspozycji tylko balkon, muszą się poddać ograniczeniom, przecież nie tylko oni cierpią, każdy musi się zastosować… Dla kogoś, kto nie neguje, że wirus istnieje, ale wie, że jest on przede wszystkim środkiem zniewolenia i odebrania duszy, takie wypowiedzi brzmią koszmarnie. Zastanawiamy się nad kondycją ludzi, którzy tak lekko rezygnują z wolności, z wiary w P.Boga, jakby nie było czego żałować, jakby nie było o czym dyskutować.

Słowa, że każdy musi się podporządkować, mówią nam więcej, niż dana osoba chce powiedzieć. I nie jest to tylko krótkie zdanie na tę chwilę, która mija. Ono wyznacza drogę całej ludzkości, i już teraz mówi nam, że kiedy przyjdzie wybierać między władzą ziemską, choćby samym szatanem, a życiem ducha, nie będzie wielu sprzymierzeńców po stronie ducha. Że ci, którzy pozostaną wierni swojemu sumieniu będą dla dobra społeczeństwa eliminowani, a nikt nad ich nędzą, biedą, eliminacją ze społeczeństwa, nikt nie będzie się litował. Będą uważani za psychicznie chorych, nieodpowiedzialnych, którym z uwagi na zagrożenie, które niosą – np. koronawirus – nie należą się żadne prawa obywatelskie, możliwość wejścia do sklepu czy przebywania wśród normalnych ludzi.

Już teraz mamy przedsmak wielkiego ucisku, którego świat nie widział dotąd, i nawet nie bardzo jest z kim o tym porozmawiać, bo ludzie są przekonani, że odbieranie im wolności, odbieranie im kultu katolickiego, odbieranie im możliwości Komunii Świętej, to konieczność dla ich dobra. Ich ograniczona wyobraźnia nie przewiduje, że świat się zmienia, i ktoś pod kłamstwem dbania o ich życie już teraz kradnie im to, co nadaje sens ludzkiemu życiu.

Gdyby wiara ludzi była prawdziwa, nie zamykano by nam kościołów. Dziś jednak nabożeństwo do władzy i obojętność dla sprawiedliwości pozwoliło zamknąć przybytki Bożej Obecności.  To zaś przyzwoli w konsekwencji na przejęcie władzy nad światem komuś, kogo Objawienie Św. Jana nazywa Antychrystem. I czy to będzie za chwilę, czy za wiele lat, szatan sprawdził, jak nam na P. Bogu zależy.

Wnioski wyciągnijmy sami. A kto rozumie, cośmy napisali, niech wraz z nami się modli, abyśmy swego życia duchowego nie zaprzedali. Bo samotność wierzących pośród katolickiej Polski – tak się nam wydaje – będzie się pogłębiać aż do momentu, kiedy wierzący staną się wstrętni dla każdego czcigodnego, uznanego, szanowanego i liczącego się człowieka. Jeszcze wczoraj bohaterscy kapłani gdzieniegdzie jechali ulicami święcąc pokarmy. Jeszcze wczoraj niejednemu twardemu mężczyźnie łza się zakręciła w oku na ten widok, ale nie w samym zwyczaju leży moc religii. Piękne zwyczaje podnoszą godność i miłość religii, dlatego – tak na marginesie – bardzo różne siły walczyły przez dziesięciolecia z polskim obyczajem klękania do Komunii Świętej. Dobre jest przywiązanie do obyczaju i tradycji, ale od zwyczaju do zachowania wiary w obliczu skrajnej walki, w obliczu wyboru pomiędzy chlebem a Bogiem, droga – dla wielu – może okazać się daleka.

Patrząc na Krzyż podczas ostatniego Triduum, widzieliśmy jednak, że Chrystus  nie potrzebował uczniów, by zwyciężyć. Wierna, nie zatruta jadem szatana Matka wytrwała, i jeden z dwunastu przyszedł pod Krzyż. Może dwie, trzy osoby jeszcze? Na cały świat – tylko oni. Samotność Chrystusa pośród kpin i niezrozumienia, traktowanie Go jak pospolitego złoczyńcy, prozaicznego zbrodniarza jakich wielu, zagłuszyło nieskończony wymiar duchowy. Tak w naszym życiu pył prozaicznych, powszednich interesów, ekonomii i życiowego zabiegania o byt – sprawi mękę wierzących niezauważoną i niezrozumiałą dla świata. Będziemy siebie mogli zrozumieć tylko w trwaniu pod Krzyżem, a świat będzie nam urągał. Już człowiek patrzy na człowieka jak na potencjalne źródło zarazy i odsuwa się ze wstrętem i obawą. To się zaczyna. Dlatego tak bardzo prosimy – pojednajcie się z P. Bogiem – przez sakramenty święte, przez głębsze studium Pisma św. przez modlitwę zwłaszcza różańcową, koronkę do miłosierdzia Bożego, zechciejcie zauważyć jak wielkim jest skarb wiary, którego wartość tak w waszych oczach zmalała. Człowiek święty nie zagraża nikomu. Człowiek święty jest pożyteczny dla każdego. Jest pokojem i radością w każdej rodzinie i wspólnocie. Obdarza innym pokojem, daje sens życia. Wypełnia pustkę jaka wciąż rodzi się w sercach małych. Jedynie człowiek święty jest szczęśliwy.

Apel III do parafian

Bracia i Siostry

Wieje potężny wiatr historii. Starożytny dąb Kościoła odzierany jest z suchych liści i gałęzi. Nawet grube konary okazują się być suche. Nie mają życia w sobie. My jednak którzy budujemy na skale jaką jest Chrystus nie czujemy lęku. Nasze życie nie kończy się grobową deską. Nie jesteśmy ludźmi jednego wymiaru. Trzeba nam jednak mieć oczy otwarte. Skarb wiary, największy skarb człowieka jak każdy skarb domaga się troski i czujności. Nie tylko radości, że go posiadamy ale wysiłku aby go ocalić. Staje się to coraz trudniejsze. Różne moce z tego i nie z tego świata czynią wszystko aby jeśli nie zniszczyć to zabrać, jeśli nie odkupić, to tak oszukać abyś zgubił wiarę, abyś został pusty i samotny, ograbiony z sensu istnienia i bezbronny. Bezbronny i gotowy na niewolę. Co czynić? W dawnych wiekach ludzie chcąc żyć bezpiecznie budowali zamki obronne. Nie wszyscy mogli w nich zamieszkać, wobec tego budowali swe domostwa na podzamczu w razie ciężkiej potrzeby przeprowadzali się do zamku a domostwa nawet podpalali aby utrudnić wrogom atak. W twierdzy Kłodzko – na jej przedpolach – wydrążono kilkaset metrów podziemnych korytarzy zakończonych dużymi komnatami, wyłożonymi po sufit dynamitem. Po to aby gdy przyjdzie wróg, rozbije obóz, ustawi armaty, zdetonować te podziemne składy dynamitu i zniszczyć wroga. Jesteśmy coraz bardziej oblężoną twierdzą. Pilnie potrzebna nam jedność i odpowiedzialność. Za co, względem kogo? Jedność rodzin, wzajemna życzliwość. Odpowiedzialność za nasze, każdego z nas zjednoczenie z P. Bogiem, za naszą świętość. Za ten jedyny i rzeczywisty nasz skarb. W tym straszliwym zamęcie, szatańskim zakłamaniu, tylko P. Bóg jest naszym ocaleniem. Tylko On jest Prawdą i Życiem. Skończyła się wiara „na niby” życie „na niby” i miłość „ na niby” Idą czasy jeszcze trudniejsze. Musicie to zrozumieć i najpierw każdy za siebie a potem w miarę sił i możliwości wziąć odpowiedzialność za innych. Nie piszę aby straszyć. Nasza wiara jest wiarą miłości i pokoju. Radości ze zwycięstwa Chrystusa nad złem i śmiercią. Piszę bo mimo zachęt i możliwości któreśmy zorganizowali niewielu skorzystało z sakramentu pokuty. Pisze bo martwię się czy w ogóle wiecie o co w tym wszystkim idzie?. Czy rozumiecie ten wiatr historii?, czy rozumiecie że toczymy bój nie przeciwko ciału i krwi ale „przeciwko mocom zła na wysokościach”. I czy rozumiecie także i to dzięki Komu – możemy być i będziemy zwycięzcami. Trzeba jednak budować lub odbudowywać mury twierdzy. Największym skarbem tej naszej twierdzy jest Eucharystia. Od czego zacząć? po pierwsze – od uwolnienia się od lęku. Lęk to cichy a bezwzględny terrorysta, który zamyka człowieka w więzieniu bez krat, który nakłada człowiekowi kajdany, czyni niewolnikiem, kimś kto całą swą inwencję, siły nawet życie oddaje temu, kto jest siewcą strachu. Przyjąć postawę pokory czyli prawdy o sobie przed p. Bogiem i ludźmi. Nie człowieka pochylonego czoła i zgarbionej postawy gotowej brać baty i jeszcze policzek nadstawiać ale człowieka prawdy który zdolny jest do rozrachunku z sobą, uwolnienia się od brzemienia zła i wędrówki przez życie godne dziecka Bożego. Bóg jest naszym Ojcem i to Wszechmogącym. To prawda, że propozycje, które tu stawiam są na zasadzie „ratuj się kto może” ale taka jest prawda dnia dzisiejszego. Nie po to zło nas tak za twarz wzięło by nam wrócić nasze prawa. Tak więc w imię odpowiedzialności trzeba wrócić czym prędzej do P. Boga przez codzienną ranną i wieczorną modlitwę, / Chrystus znajdzie rozwiązanie/, Liczne dobre uczynki. /Choćby małe ale liczne i co dzień./ Jak się nad tym zaczniesz zastanawiać zobaczysz jak ciężko o dobry uczynek, Pogłębienie wiedzy religijnej. Zobaczysz jak mało wiesz o P. Bogu choć wiele razy wypowiadałeś się na te tematy. Codzienny rachunek sumienia, który pokaże ci gdzie jesteś na drodze do P. Boga. Wysiłek by korzystać z sakramentów św.. teraz to coraz większy wysiłek. Trzeba nam pilnie odnowić wiedzę i wiarę w sakramentalia. Zacząć z nich korzystać na serio. Bo i one działają na serio. A przede wszystkim uświadomić sobie, że Boże dary są kładzione na ręce czyste i serca czyste. Bezczelnością jest prosić P. Boga o dary a nie troszczyć się o świętość. Wypisywać Mu co powinien uczynić a swoje dalej robić. To jest rzeczywiste budowanie twierdzy i zbieranie mocy, która nas ocali.

Korzystajmy z przekazu internetowego. Możemy łączyć się z parafią poprzez naszą stronę internetową.

Ks. Proboszcz

Módlmy się do miłosiernego Boga za wszystkich dotkniętych obecną epidemią na świecie, w naszym kraju, diecezji i mieście: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla ich bliskich, lekarzy i opiekunów oraz o mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli. Niech Bóg napełni nas ufnością w swą Opatrzność, a przede wszystkim pragnieniem nawrócenia i wiarą w życie wieczne.

Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami. 3x

Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie. 2x

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie. 2x

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, wysłuchaj nas Panie. 2x

Jezu przepuść, Jezu wysłuchaj o Jezu zmiłuj się nad nami. 2x

Matko uproś, Matko przebłagaj o Matko przyczyń się za nami.

Odpusty zupełne i cząstkowe

ODPUSTY ZUPEŁNE I CZĄSTKOWE

CZYM SĄ I JAKIE WARUNKI NALEŻY SPEŁNIĆ, ABY Z NICH DOBRZE KORZYSTAĆ

Szczególną pomocą dla dusz cierpiących w czyśćcu są odpusty. Jaka jest ich istota? W Ka­techizmie Kościoła Katolickiego czytamy: Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednic­twem Kościoła, który jako szafarz owoców odku­pienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadość­uczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych (KKK 1471).

W Kościele pierwszych wieków za szczególnie ciężkie grzechy nakładano publiczną pokutę. Dotyczyło to zaparcia się wiary, cudzo­łóstwa, morderstwa. Pokuta poprzedzała odpusz­czenie grzechów i włączenie na nowo grzeszni­ka do wspólnoty eucharystycznej. Towarzyszyła temu modlitwa wspólnoty Kościoła. Grzesznik wracał do pełnej jedności z Kościołem często do­piero po wielu latach. Dlatego też wielu odkładało pokutę na ostatnie chwile życia. Pokuta była też jednorazowa, czyli można ją było podjąć tylko raz po chrzcie św. Była to bardzo rygorystyczna praktyka, dlatego stopniowo zaczęto przecho­dzić do praktyki spowiedzi indywidualnej, którą można było powtarzać wielokrotnie. I tak stop­niowo upowszechniła się praktyka spowiedzi po­wtarzalnej. Na nasz kontynent przenieśli ją mnisi z terenów dzisiejszej Irlandii i Wielkiej Brytanii. Początki spowiedzi indywidualnej związane były z tzw. księgami penitencjarnymi. Były to katalogi tzw. taryf (stąd pokuta taryfowa), które precyzyj­nie określały rodzaj pokuty za konkretny grzech. Po wysłuchaniu spowiedzi kapłan nakładał na penitenta odpowiednią pokutę. Na przykład, je­śli ktoś dopuścił się cudzołóstwa, a kobieta zaszła przy tym w ciążę, to pokuta trwała 3 lata i pole­gała na powstrzymywaniu się od tłustego jedzenia i współżycia z żoną. Gdy natomiast ktoś popełnił zabójstwo lub grzech sodomski, to musiał pościć przez 10 lat. Istniała możliwość złagodzenia po­kuty poprzez wydłużanie jej trwania albo skróce­nia przez zaostrzenie praktyk pokutnych. Istniała możliwość zamieniania jednych na inne (np. za­miast trzech dni postu można było odmówić 50 psalmów). Z księgami penitencjarnymi związane były rytuały pokutne. Dowiadujemy się z nich, że penitent udawał się do kapłana, z którym naj­pierw odmawiał psalmy pokutne oraz inne mo­dlitwy. Następnie wyznawał grzechy, a kapłan na­kładał pokutę. Penitent spełniał pokutę, po czym wracał do tego samego kapłana, aby otrzymać sakramentalne odpuszczenie. Od IX w. w wyjąt­kowych sytuacjach udzielano rozgrzeszenia zaraz po wyznaniu win, a przed odprawieniem pokuty, czyli tak, jak czyni się to dzisiaj. Praktyka ta stała się powszechna już około 1000r.

Praktyka stosowania penitencjałów spowodo­wała wiązanie grzechu z konkretną pokutą oraz pozostawiała w penitentach świadomość, że po sakramentalnym rozgrzeszeniu konieczna jest pokuta. Powodowało to, że po spowiedzi proszo­no kapłana udzielającego rozgrzeszenia o modli­twę wstawienniczą o złagodzenie kar za grzechy. Stopniowo od tej modlitwy Kościół przeszedł do praktyki odpustów.

Naukę o odpustach usystematyzował św. To­masz z Akwinu, który stwierdził, że to, co Kościół ustanowi na ziemi, jest ważne także w niebie. Wiąże się to z władzą daną przez Pana Jezusa św. Piotrowi. Dlatego odpusty są ważne i skuteczne. Ze św. Tomaszem związane jest pojęcie skarb­ca Kościoła. W skarbcu tym zebrane są zasługi świętych, a przede wszystkim samego Chrystu­sa. Paweł VI w taki sposób wyjaśnił naturę tego skarbca: Nie jest on zbiorem dóbr, gromadzonych przez wieki na kształt materialnych dóbr, lecz nie­skończoną i niewyczerpaną wartością, jaką mają u Boga zadośćuczynienia i zasługi Chrystusa Pana, ofiarowane po to, by cala ludzkość była uwolniona od grzechu i doszła do łączności z Ojcem. Stanowi go sam Chrystus Odkupiciel, w którym są i działają zadośćuczynienia i zasługi płynące z Jego odkupie­nia (21). Poza tym do tego skarbu należy też wartość naprawdę ogromna, niewymierna i zawsze świeża, jaką mają przed Bogiem modlitwy i dobre uczynki Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich Świętych, którzy idąc śladami Chrystusa, dzięki Jego łasce, uświęcili samych siebie i spełnili posłannictwo otrzymane od Ojca. W ten sposób, pracując nad własnym zbawieniem, przyczynili się również do zbawienia swych braci w jedności Mistycznego Cia­ła (Pawet VI, Konstytucja Apostolska Indulgentiarum Doctrina, 5) Święty Tomasz stwierdził, że dobra danej społeczności rozdziela jej zwierzch­nik, tak więc dobra Kościoła ma prawo rozdzielać papież. Potwierdził to papież Paweł VI pisząc: Odpustu dostępuje chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunka­mi za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przy­dziela zadośćuczynienia ze skarbca zasług Chrystu­sa i Świętych (Paweł VI. Konstytucja Apostolska Indulgentiarum Doctrina, Normy nr 1). Papież za­rządza „skarbcem”, dlatego jednym z warunków uzyskania odpustu jest modlitwa w intencjach papieża. Należy podkreślić, że jest to modlitwa w intencjach proponowanych przez papieża. In­tencje te dotyczą całego Kościoła.

W zrozumieniu istoty odpustów ważne jest również rozróżnienie kar na wieczne i doczesne. W sakramencie pojednania, każdy z nas otrzy­muje przebaczenie wyznanych grzechów, za które szczerze żałuje. Dzięki temu może on osiągnąć wieczne zbawienie. Uzyskane przebaczenie nie uwalnia jednak od kar doczesnych (czasowych), które spotykają nas za życia lub po śmierci w czyśćcu. Kary te grzesznik może odpokutować poprzez czyny pokutne i cierpienie, które spoty­ka go w czasie ziemskiego życia, lub w czyśćcu. Uwolnieniu od tych kar służy właśnie obfity skar­biec odpustów Kościoła. W Katechizmie czytamy: Grzech ma podwójny skutek. Grzech ciężki pozba­wia nas komunii z Bogiem, a przez to zamyka nam dostęp do życia wiecznego, którego pozbawienie nazywa się „karą wieczną” za grzech. Każdy grzech, nawet powszedni, powoduje ponadto nieuporząd­kowane przywiązanie do stworzeń, które wyma­ga oczyszczenia, albo na ziemi, albo po śmierci, w stanie nazywanym czyśćcem. Takie oczyszczenie uwalnia od tego, co nazywamy „karą doczesną” za grzech. Obydwie kary nie mogą być traktowane jako rodzaj zemsty, którą Bóg stosuje od zewnątrz, ponieważ wypływają one jakby z samej natury grzechu. Nawrócenie, które pochodzi z żarliwej mi­łości, może doprowadzić do całkowitego oczyszcze­nia grzesznika, tak że nie pozostaje już żadna kara do odpokutowania (KKK 1472).

Istotne jest zrozumienie, że kary związane z grzechami już odpuszczonymi w sakramencie pokuty nie są jakimiś dodatkowymi karami nało­żonymi przez Boga, ale wiążą się z konsekwencja­mi grzechu. Dla przykładu w przypadku grzechu pijaństwa grzech zostaje odpuszczony, ale konse­kwencje pozostają. Wystarczy spojrzeć na rodzi­nę, która cierpi z powodu nadużywania alkoholu przez jednego z bliskich. Jeśli człowiek za ziem­skiego życia nie odpokutuje, z pomocą można mu przyjść przez modlitwę oraz ofiarę odpustu. Ważne, by odpustu nie traktować jako magicznej praktyki. W sposób humorystyczny, a równocze­śnie bardzo zrozumiały tłumaczył to Ojciec Badeni pisząc, że niektórzy mają taką wizję Boga: Powiada Bozinek: a to drań z tego Kowalskiego, za karę będzie miał raka z przerzutami. Na to dyżurny aniołek mówi: O nie, proszę Bozinki, nie da rady. Kowalski ma siedem odpustów zupełnych, zapłacił dwie Msze św. wieczyste i był w Częstochowie trzy razy. Co najwyżej, proszę Bozinki, pokarzemy dra­nia lekką grypą, więcej nie damy rady. Gdy prosi­my o łaski związane z odpustem, ważna jest wiara w Boga, który jest kochającym i miłosiernym oj­cem, a nie sędzią i księgowym zliczającym ludz­kie grzechy.

Odpust można ofiarować za siebie lub za jed­ną konkretną zmarłą osobę. Odpust jest cząst­kowy albo zupełny zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości. W sakramencie pokuty Bóg od­puszcza człowiekowi grzechy, jeśli ten szczerze za nie żałuje, ale na człowieku spoczywa jeszcze obowiązek wyrównania naruszonego porządku moralnego, bo każde zło jest naruszeniem spra­wiedliwości i miłości. Wyjaśniał to również Jan Paweł II w adhortacji Reconciliatio et poenitentia: Dusza, która upada przez grzech, pociąga za sobą Kościół i w pewien sposób cały świat. Innymi słowy, nie ma grzechu, nawet najbardziej wewnętrznego i tajemnego, najściślej indywidualnego, który odno­siłby się wyłącznie do tego, kto go popełnia. Każdy grzech rzutuje z mniejszą lub większą gwałtowno­ścią, z mniejszą lub większą szkodą na całą struk­turę kościelną i na całą ludzką rodzinę (nr 16).

Z uzyskaniem odpustu związane są pewne wa­runki, które należy spełnić. Są one następujące:

  • Brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu, nawet powszedniego (jeżeli jest brak całkowi­tej dyspozycji – zyskuje się odpust cząstkowy)

  • Stan laski uświęcającej lub spowiedź sakra­mentalna

  • Przyjęcie Komunii świętej

  • Odmówienie modlitwy w intencjach Ojca Świętego

  • Wykonanie czynności związanej z odpustem

Należy pamiętać, że ewentualna spowiedź, Komunia święta i modlitwa w intencjach Ojca Świętego mogą być wypełnione w ciągu kilku dni przed lub po wypełnieniu czynności, z którą związany jest odpust; między tymi elementami musi jednak istnieć związek. Po jednej spowiedzi można uzyskać wiele odpustów zupełnych, nato­miast po jednej Komunii świętej i jednej modli­twie w intencjach papieża – tylko jeden odpust zupełny. Odpustów (zarówno cząstkowych, jak i zupełnych) nie można ofiarowywać za innych żywych.

Wybrane praktyki związane z uzyskaniem odpustu zupełnego:

  • Adoracja Najświętszego Sakramentu przez co najmniej pół godziny (jeśli jest krótsza – od­pust cząstkowy);

  • Przyjęcie błogosławieństwa udzielanego przez Papieża Urbi et Orbi (Miastu i Światu) – choć­by tylko przez radio lub telewizję;

  • Adoracja i ucałowanie Krzyża w trakcie litur­gii Męki Pańskiej w Wielki Piątek;

  • Uczestnictwo w rekolekcjach trwających przy­najmniej trzy dni;

  • Publiczne odmówienie aktu poświęcenia ro­dzaju ludzkiego Chrystusowi Królowi O Jezu najsłodszy, Odkupicielu rodzaju ludzkiego w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszech­świata (w inne dni – odpust cząstkowy);

  • Pobożne odmówienie (śpiew) modlitwy Przed tak wielkim Sakramentem podczas liturgii Wieczerzy Pańskiej po Mszy św. (w Wielki Czwartek) oraz w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało); w innym czasie – odpust cząstkowy;

  • Publiczne odmówienie (śpiew) hymnu Ciebie Boga wysławiamy {Te Deum) jako podziękowa­nie za otrzymane łaski w ostatnim dniu roku (w innym czasie, nawet prywatnie – odpust cząstkowy);

  • Publiczne odmówienie (śpiew) hymnu Przyjdź, Duchu Święty (Veni Creator) w Nowy Rok i w uroczystość Zesłania Ducha Świętego (w pozostałe dni, nawet prywatnie – odpust cząstkowy);

  • Odprawienie Drogi Krzyżowej. W przypadku publicznego odprawiania wystarczy, aby prze­chodziła tylko osoba prowadząca;

  • Uczestnictwo w nabożeństwie Gorzkich Ża­lów jeden raz w tygodniu w okresie Wielkiego Postu w jakimkolwiek kościele na terenie Polski;

  • Nawiedzenie kościoła parafialnego w święto tytułu lub w dniu 2 sierpnia, kiedy to przypada odpust Porcjunkuli;

  • W uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła (29 czerwca);

  • Nawiedzenie kościoła lub kaplicy we wspo­mnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (2 listopada) i odmówienie tam Ojcze nasz i Wierzę;

  • W dniach od 1 do 8 listopada za nawiedze­nie cmentarza z równoczesną modlitwą za zmarłych – codziennie odpust zupełny, który można ofiarować wyłącznie za zmarłych (za nawiedzenie cmentarza w inne dni – odpust cząstkowy również wyłącznie za zmarłych).

Warto dodać, że Penitencjaria Apostolska po­przez dwa dekrety wydane w 2002 r. ustanowiła także odpusty związane z kultem Miłosierdzia Bożego.

  • Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (sakramentalna spowiedź, Komunia euchary­styczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do ja­kiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koron­kę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywa­nego w tabernakulum. Jeżeli zaś ci wierni z po­wodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią Koronkę do Miłosierdzia Bożego z ufnością i z pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny. W innych zaś okoliczno­ściach odpust będzie cząstkowy.

  • Udziela się odpustu zupełnego na zwykłych wa­runkach (spowiedź sakramentalna, Komunia eucharystyczna, modlitwa w intencjach papie­skich) wiernemu, który w II Niedzielę Wielka­nocną, czyli Miłosierdzia Bożego, w jakimkol­wiek kościele lub kaplicy, z sercem całkowicie wolnym od wszelkiego przywiązania do ja­kiegokolwiek grzechu, choćby powszedniego, weźmie udział w pobożnych praktykach speł­nianych ku czci Bożego Miłosierdzia albo przy­najmniej odmówi przed Najświętszym Sakra­mentem Eucharystii, wystawionym publicznie lub ukrytym w tabernakulum, modlitwę Ojcze nasz i Credo, dodając pobożne wezwanie do Pana Jezusa Miłosiernego (np. Jezu Miłosier­ny, ufam Tobie).

Istnieją również tzw. odpusty cząstkowe. Są trzy ogólne warunki uzyskania odpustu cząstko­wego:

  • Wierny dostępuje odpustu cząstkowego, je­śli w czasie spełniania swoich obowiązków i w trudach życia wznosi myśli do Boga z po­korą i ufnością, dodając w myśli jakiś akt strze­listy, np. „Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami”;

  • Jeśli wierny powodowany motywem wiary przyj­dzie z pomocą potrzebującym współbraciom, pomagając im osobiście lub dzieląc się z nimi swoimi dobrami, uzyskuje odpust cząstkowy;

  • Gdy wierny w intencji umartwiania się odmó­wi sobie czegoś godziwego, a przyjemnego dla siebie, uzyskuje odpust cząstkowy. Warunek ten ma zachęcić wiernych do praktykowania dobrowolnych umartwień.

Odpust cząstkowy można otrzymać za zmó­wienie jednej z modlitw:

  • Anioł Pański (lub Regina Coeli w okresie wiel­kanocnym);

  • Duszo Chrystusowa”;

  • Wierzę w Boga”;

  • Psalm 130 (Z głębokości); Psalm 51 (Zmiłuj się…);

  • Jutrznia lub Nieszpory za zmarłych:

  • Panie, Boże wszechmogący” (modlitwa z li­turgii godzin, jutrznia w poniedziałek II tygo­dnia psałterza);

  • Modlitwa św. Bernarda („Pomnij, o Najświęt­sza Panno Maryjo”);

  • Wieczny odpoczynek”;

  • Witaj, Królowo, Matko Miłosierdzia”;

  • Pod Twoją obronę”;

  • Magnificat”;

  • Odmówienie jednej z sześciu litanii zatwier­dzonych dla całego Kościoła (do Najświęt­szego Imienia Jezus, do Najświętszego Serca Pana Jezusa, do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana, Loretańskiej do NMP, do Świętego Jó­zefa lub do Wszystkich Świętych).

Błogosławieństwo; Żal za grzechy; Komunia Św. duchowa

Błogosławieństwo w życiu człowieka wierzącego.

Błogosławieństwo czym jest i dlaczego powinno nam na nim zależeć? Dlaczego sami powinniśmy często błogosławić? Korzystać z tego sakramentalium?

Zapewne każdy z nas widział obraz P. Jezusa Miłosiernego, który błogosławi patrzących na Niego. Trzeba pamiętać, że już samo podniesienie ręki jest znakiem, jest gestem pozdrowienia słuchaczy. Do błogosławieństw zaliczyć można wyciągnięcie ręki czy rąk, ewentualnie położenie na głowie błogosławionego. Tertulian pisarz starożytności chrześcijańskiej twierdzi, że w jego czasach takie włożenie rąk było modlitwą wzywającą Ducha Świętego do zstąpienia na osoby, na dzieła stworzone. Czym jest błogosławienie? To rodzaj modlitwy. To sławienie Boga. To modlitwa z obrzędem liturgicznym poprzez który przyzywa się łaski niebios dla tych, którym się błogosławi. Tak błogosławią rodzice dzieciom, starzy młodym, tak błogosławi się dom, pracę i spoczynek, drogę, pokarmy itd. Błogosławieństwo kapłańskie to szczególna modlitwa z obrzędem aby wszystko co P. Bóg stworzył było pomocą na drodze do dobrego a ostatecznie do szczęśliwej wieczności. Człowiek bowiem posiadając wolną wolę może iść za Bożymi przykazaniami i już tutaj rozumiejąc siebie, świat i P. Boga, przeżywać wewnętrzny pokój a może odwrócić się od P. Boga, może zepsuć cały zamysł Boży względem każdego stworzenia, każdego dzieła i siebie samego. Może swoją nieroztropną działalnością uczynić szkodę doczesną a nawet wieczną sobie lub innym. Skuteczność błogosławieństwa opiera się nie tylko na znaku błogosławieństwa. Przede wszystkim jest darem samego Boga, ale też zależy od wiary przyjmującego błogosławieństwo. Im większe naczynie wiary w sercu człowieka, tym większy skarb błogosławieństwa pomieści. Błogosławieństwo jest rozdzielaniem duchowych skarbów Kościoła tym, którzy tego pragną. Najprostszym znakiem błogosławieństwa jest znak krzyża świętego. Wyraża on jednocześnie wiarę, że wszystkie łaski są nam darowane przez zasługi męki Zbawiciela. Innym znakiem jest kropienie wodą święconą, który to zarazem przypomina potrzebę oczyszczenia naszych serc z win. Do błogosławieństw należy także obrzęd kadzenia, który też jest wyrażeniem prośby by nasze modlitwy wzniosły się, wznosiły się do P. Boga jak dym kadzidła. Błogosławieństwo może być uroczyste lub prywatne. Każde jest łaską. Lekkomyślnie zatem pomijać błogosławieństwo czy je lekceważyć jest nieroztropnością a nawet może być grzechem. Może bowiem oznaczać pogardę dla Bożej łaski.

Na czym polega dar łaski błogosławieństwa?

Jest to skutek płynący z czyjegoś błogosławienia. Różny skutek błogosławieństwa; inny Bożego, papieskiego, biskupiego, kapłańskiego, rodzicielskiego czy człowieka życzliwego. Może objawić się jako cześć i chwała składana Bogu, szczęście i sława, doczesna łaska i dobrodziejstwo albo jako życzenie czy wdzięczność. Tu trzeba zauważyć, że znak krzyża uczyniony nad chlebem i winem podczas sprawowania Eucharystii jest dziękczynieniem za dary niebios. Trzeba też pamiętać, że błogosławieństwo nie działa tak jak sakrament. Jest działaniem Boga ale na miarę ludzkiej wiary; „ niech ci się stanie według twojej wiary” to słowa P. Jezusa. Pamiętamy też słowa P. Jezusa polecającego swym uczniom; „wchodząc do jakiego domu wpierw mówcie: pokój temu domowi jeśli mieszka tam człowiek godny pokoju pokój wasz spocznie na nim jeśli nie powróci do was”. Widzimy zatem że skuteczność błogosławieństwa wynika z siły modlitwy kościelnej i osobistej wiary przyjmującego. Trzeba nadto pamiętać, że błogosławieństwo nie gładzi grzechu ciężkiego i nie daje przyjmującemu je, łaski uświęcającej. Skutki błogosławieństwa są następujące:

  1. gładzi grzechy powszednie
  2. gładzi kary doczesne grzechów odpuszczonych w sakramencie pokuty.
  3. Ogranicza wpływ złego ducha
  4. udziela łaski uczynkowej
  5. udziela łaski zdrowia cielesnego i innych dóbr doczesnych o ile te nie sprzeciwiają się zbawieniu duszy człowieka.

Tak więc widzimy jak ważną sprawą jest poważne traktowanie Bożych darów, które mądrość Kościoła zachowuje i hojnie obdarza tych, którzy ich szczerze pragną.

Żal za grzechy

Najważniejszym warunkiem sakramentu Pokuty jest żal za grzechy. Jest on w stanie skruszyć w nas wszelką chęć do takiego czy innego grzechu i dlatego nazywa się skruchą. Nie da się pomyśleć szczerej pokuty bez skruchy. Kto żałuje za grzechy prawdziwie? Żałuje za grzechy prawdziwie , kto smuci się z tego w duchu, że Boga obraził i brzydzi się mocno swoimi grzechami. Piotr po swoim zaparciu się, poznał ze spojrzenia P. Jezusa, że sprawił przykrość swemu Mistrzowi. A przecież on kochał P. Jezusa całą duszą, „jak ja mogłem coś takiego uczynić? Nie dość, że Faryzeusze i ich służący znęcają się nad Jezusem , to i ja jego wybrany uczeń zraniłem Jego serce. Jezu przebacz cała moja nadzieja w Twojej dobroci”. Podobne myśli sprawiły, że Piotr zapłakał gorzkimi łzami, nie zważał na to, że słudzy arcykapłana drwili z niego. Oczywiście zaraz od nich odszedł. Żal Piotra był doskonały i nadnaturalny bo pochodził z doskonałej miłości ku P. Jezusowi. Podobnie żałowali za grzechy: Magdalena, Zacheusz łotr na krzyżu, Paweł Apostoł. Wiemy, że żal ten pojednał ich z P. Bogiem. Inaczej żałował król Antioch. Dotknięty nieuleczalną chorobą, żałował, że prześladował Żydów za wiarę, a prosił aby go Bóg uzdrowił. Judasz również żałował za swój grzech, gdy się przekonał, że faryzeusze nim gardzą. Podobnie żałuje niejeden alkoholik, że stał się pośmiewiskiem otoczenia czy też zniszczył spokój i dobrobyt rodziny, żałuje złodziej, że musi siedzieć w więzieniu itp. Jest to żal czysto naturalny, czasem nawet niewolniczy – i pobudza niekiedy do poprawy ale nie zjednywa u Boga odpuszczenia grzechów bo grzesznik żałuje nie dlatego, że Boga obraził, lecz z powodu naturalnych ujemnych skutków swojego grzechu. Niektórzy ludzie żałują za grzechy z pobudek nadnaturalnych wynikających z Objawienia Bożego, ale mniej szlachetnych. Np. żałują, że Boga obrazili do tego stopnia, że Bóg ukaże ich pozbawieniem nieba, męką w piekle lub czyśćcu, że utracili łaskę uświęcającą itp. Jeżeli żal ten łączy się z ufnością w miłosierdzie Boże, a zatem również i z miłością Boga, chociażby niedoskonałą wystarczy do wyjednania odpuszczenia grzechów, ale tylko w sakramencie pokuty. Nazywamy go nadnaturalnym i wystarczającym. Kiedy żal jest nadnaturalny i doskonały? Żal jest nadnaturalny i doskonały, gdy pochodzi jedynie z nadnaturalnej i doskonałej miłości do P. Boga. Żal doskonały zastępuje Sakrament Pokuty w braku spowiednika i jedna grzesznika z P. Bogiem. Sobór uczy: Żal jest to boleść duszy i obrzydzenie sobie grzechów popełnionych z postanowieniem nie grzeszenia więcej. To uczucie żalu było zawsze potrzebne do uzyskania przebaczenia grzechów. U człowieka który zgrzeszył ciężko po chrzcie, uczucie to przygotowuje do odpuszczenia grzechów, jeżeli jest połączone z ufnością w miłosierdzie Boże i z postanowieniem dopełnienia innych warunków przepisanych do należytego przyjęcia Sakramentu Pokuty. Czasem zdarza się że żal ten jest miłością doskonałą i jedna człowieka z P. Bogiem przed rzeczywistym przyjęciem Sakramentu Pokuty. Pojednania tego jednak nie należy przypisywać samemu żalowi bez [ostanowienia przyjęcia sakramentu. Postanowienie to mieści się w żalu. Kiedy trzeba wzbudzić koniecznie skruchę doskonałą? Skruchę doskonałą trzeba wzbudzić koniecznie w niebezpieczeństwie śmierci, gdy nie możemy się spowiadać, a poczuwamy się do grzechu śmiertelnego. Pożytecznie jest wzbudzać żal doskonały ilekroć popełni ktoś grzech śmiertelny, a nie ma sposobności zaraz się wyspowiadać, idąc do spowiedzi, w niebezpieczeństwie śmierci, chcąc uzyskać odpust zupełny w wypadku, kiedy spowiedź nie jest warunkiem nakazanym, na początku mszy św. lub dłuższej modlitwy, jak Droga Krzyżowa czy Różaniec itp. Co dzień po wieczornym rachunku sumienia. Zawsze żałować trzeba nade wszystko czyli nienawidzić grzechu bardziej niż wszystkiego innego. Kiedy żal jest nadnaturalny i wystarczający? Żal jest nadnaturalny i wystarczający do odpuszczenia grzechów w sakramencie Pokuty jeżeli żałujemy z pobudek jakie wiara podaje a ufamy w miłosierdzie Boże. „ Ofiarą miłą Bogu jest duch skruszony; sercem skruszonym nie pogardzisz Boże”/Ps. 50,19

Dalej sobór uczy; żal mniej doskonały /wystarczający/ rodzi się zwykle albo z rozważania nędzy grzechu, albo z bojaźni piekła i kar za grzechy. Nie czyni on człowieka obłudnikiem, jeżeli wyklucza wolę grzeszenia i łączy się z nadzieją przebaczenia. Duch św. nie mieszka jeszcze w takim człowieku ale pobudza go, tak iż penitent przy jego pomocy przygotowuje sobie drogę do usprawiedliwienia. Bez przyjęcia Sakramentu Pokuty nie może jednak taki żal doprowadzić grzesznika do usprawiedliwienia, ale usposabia go do uzyskania łaski Bożej w Sakramencie Pokuty. Taką bojaźnią wstrząśnięci mieszkańcy Niniwy wskutek kazań Jonasza czynili surową pokutę i uzyskali od Pana miłosierdzie. Powinniśmy żałować co najmniej za wszystkie grzechy śmiertelne, bo gdybyśmy nawet za jeden grzech śmiertelny szczerze nie pokutowali i odpuszczenia jego nie otrzymali, nie uzyskamy łaski uświęcającej. Grzechy śmiertelne muszą być albo wszystkie odpuszczone, albo żaden nie jest odpuszczony. Inaczej rzecz ma się z grzechami lekkimi czyli powszednimi. Stan łaski uświęcającej trwa w duszy pomimo różnych grzechów powszednich dlatego kilka grzechów powszednich może być odpuszczonych przy spowiedzi a inne grzechy powszednie mogą być zmazane w inny sposób np. przez akty wiary nadziei i miłości. Jeżeli ktoś ma same tylko grzechy powszednie, powinien przynajmniej za jeden z nich wzbudzić sobie nadprzyrodzony żal szczery, bo inaczej Sakrament Pokuty byłby nieważny i niegodnie przyjęty. Dlatego dobrze jest przy takiej spowiedzi żałować za dawny jakiś grzech śmiertelny już odpuszczony. Za które grzechy trzeba żałować? Trzeba żałować co najmniej za wszystkie popełnione grzechy śmiertelne, żadnego nie wyłączając. Żal zatem powinien być wewnętrzny nadprzyrodzony i powszechny. Żal jest tak koniecznym warunkiem odpuszczenia grzechów że nie można go nigdy i niczym zastąpić. Trzeba go wzbudzić przed spowiedzią albo przynajmniej przy spowiedzi i to przed rozgrzeszeniem kapłańskim. Kto chce przeżyć żal za grzechy, wzbudzić w sobie prawdziwy żal za grzechy, trzeba aby wcześniej pomodlił się o łaskę prawdziwej szczerej skruchy, dobrym jest odprawienie choć części Drogi Krzyżowej, przemyślenie nędzy grzechu w oczach Bożych, ceny zbawienia, czyli jak wielką wartość mam w oczach Bożych skoro za mnie taką podjął ofiarę, sensu swego życia z Bogiem czy bez P. Boga w wieczności.

Czym jest Komunia św. duchowa?

Słowo „komunia” pochodzi od łacińskiego słowa „communio”, które oznacza jedność. Celem przyjmowani Komunii Świętej, czyli Ciała i Krwi Chrystusa, jest osiągniecie komunii, czy jedności z Bogiem, ale także między chrześcijanami.

Komunię św. można przyjmować w sakramencie Komunii, czyli pod postaciami Chleba i Wina podczas Eucharystii, ale także poza Eucharystią, na przykład przy okazji nabożeństw, czy po spowiedzi św. Ale można przyjmować ją także na sposób duchowy. W Polsce zwyczaj komunii duchowej znany był od czasów misji św. Ottona z Bambergi w XII wieku i praktykowany był przez wielu świętych m.in. Stanisława Kostkę. Praktyka ta wyrażała się w różny sposób np. w pobożnym uczestnictwie we mszy św., wpatrywaniu się w Hostię, aktach wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii i rozważaniu męki i śmierci Zbawiciela. Niezbędnym elementem komunii duchowej jest pragnienie sakramentu.

Praktykę Komunii Świętej duchowej nie tylko realizowali ale zalecali święci, przypominali o niej także papieże – Jan Paweł II i Benedykt XVI. Papież Jan Paweł II przypomina zachętę św. Teresy od Jezusa: Kiedy nie przystępujecie do Komunii św. i nie uczestniczycie we mszy św., najbardziej korzystną rzeczą jest praktyka Komunii duchowej (…) Dzięki niej obficiej jesteście naznaczeni miłością naszego Pana (Ecclesia de Eucaristia 34).

Jest przede wszystkim wyznaniem wiary w realną obecność Jezusa w Eucharystii, jest aktem miłości do Jezusa w Eucharystii i głębokim pragnieniem, by Jezus chciał wejść i przemieniać życie i historię konkretnego człowieka. Zarówno komunia św. duchowa, jak i komunia sakramentalna może przynieść takie same skutki, czyli pogłębić więź z Jezusem i pomagać walczyć z pokusami, uwrażliwiać na innych ludzi.

Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład, praktyki komunii duchowej, przypomnianej przez Jana Pawła II i polecanej przez świętych mistrzów życia duchowego (Benedykt XVI, posynodalna adhortacja apostolska Sacramentum caritatis, 55).

Kard. J. Ratzinger pisał w swojej książce: „Komunia duchowa wiąże się z cierpieniem z powodu nieprzystąpienia do Stołu Pańskiego. Ale równocześnie tęsknota, pragnienie otwiera miejsce dla działania Boga, który przychodzi pocieszać, oświecać, umacniać i wynagradzać („Sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki na przełomie tysiącleci). Tak więc choć komunia duchowa nie może się równać co do skutków z komunią sakramentalną, to jednak przynosi także wiele owoców; łączy z Jezusem Chrystusem, przygotowuje do komunii sakramentalnej, jest aktem skupienia w sobie i aktem miłości oraz pomaga w trudach życia, pokusach i cierpieniach, może być ponawiana w każdej chwili i dowolną ilość razy.

Kto może przyjąć Komunię św.? 

Kongregacja Nauki Wiary w dokumencie z 1983 r. przypomina, że chrześcijanin może otrzymać owoce sakramentu za pośrednictwem pragnienia Eucharystii (Kongregacja Nauki Wiary, Sacerdotium ministeriale, 6.08.1983, 4.). Dotyczy to zwłaszcza chrześcijan cierpiących z powodu prześladowań czy braku kapłanów. Ale zaleca się ją także tym wszystkim, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy św., na przykład chorym, uwięzionym, tym, którzy nie są w stanie dotrzeć do kościoła.  Mogą ją przyjmować wszyscy, także ci, którzy przyjęli Komunię Świętą sakramentalną w danym dniu. W końcu celem życia chrześcijańskiego jest życie w nieustannej komunii z Bogiem.

Apel II do parafian

Bracia i Siostry, nie ma większych szans na spowiedź św., nie ma większych szans na Komunię św. sakramentalną. Zaczął się czas próby naszej wiary i egzaminu przed wiecznością, która dla korzystającego z darów rozumu i wolności jest albo wiecznym szczęściem albo wiecznym potępieniem. Aby zdać egzamin tak jak tego pragnie nasze serce – głodne miłości a więc tak naprawdę – samego P. Boga; proszę was o przypomnienie i przyjęcie sercem prawdy o modlitwie, prawdy o żalu doskonałym, o Komunii św. duchowej, nauki o odpustach i o błogosławieństwach. Takie narzędzia zbawienia czyli szczęśliwego zdania tego egzaminu posiada Kościół. Teraz w obecnej trudnej sytuacji epidemii trzeba sobie je przypomnieć i pilnie zabrać się za korzystanie z nich. Uczmy dzieci i młodzież, pomóżmy starszym, którzy według doniesień są najbardziej zagrożonymi, módlmy się za „jubilatów”, czyli tych, którzy od lat już nie byli w kościele.

Do chorych z P. Jezusem i sakramentem namaszczenia chorych będziemy wyjeżdżać tylko w groźnej sytuacji. Nie będzie wizyty z okazji I piątku miesiąca. Na msze św. jako, że tylko 5 /pięć/ osób może uczestniczyć – musimy się zapisywać telefonicznie lub emailem (dane kontaktowe) i otrzymać potwierdzenie, że zostaliśmy zapisani aby nie było zgromadzenia przed kościołem oraz bólu i żalu, że ksiądz nas nie wpuścił do środka. Msze św. w najbliższą niedzielę 29.03.2020 o godz. 7.30; 9.00; 10.00; 11.00; 14.00; 15.00; 16.30; 18.00. Korzystajmy z przekazu internetowego. Możemy się łączyć z parafią poprzez naszą stronę internetową -> Transmisja ON-LINE.

Ks. Proboszcz

Módlmy się do miłosiernego Boga za wszystkich dotkniętych obecną epidemią na świecie, w naszym kraju, diecezji i mieście: o pokój wieczny dla zmarłych, zdrowie dla chorych i wsparcie dla ich bliskich, lekarzy i opiekunów oraz o mądrość dla rządzących i roztropność dla obywateli. Niech Bóg napełni nas ufnością w swą Opatrzność, a przede wszystkim pragnieniem nawrócenia i wiarą w życie wieczne.

Święty Boże, święty mocny, święty a nieśmiertelny zmiłuj się nad nami. 3x

Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie. 2x

Od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie. 2x

My grzeszni, Ciebie Boga prosimy, wysłuchaj nas Panie. 2x

Jezu przepuść, Jezu wysłuchaj o Jezu zmiłuj się nad nami. 2x

Matko uproś, Matko przebłagaj o Matko przyczyń się za nami.